niedziela, 28 kwietnia 2013

Must have w Lenkowie ;)


 O legginsach i spodniach w paski słyszeli zapewne wszyscy. Nie da się ich nie zauważyć na ulicach naszych miast. Grube i cienkie pasy. Spodnie i legginsy. Na sportowo i elegancko. Występowały już w każdej wersji i odsłonie. I chyba na dorosłych nieco mi się przejadły. Ale dzieci w takich pasiakach wyglądają przeuroczo. U nas w szafie leżały już od jakiegoś czasu i czekały na swoje 5 minut.
Co ubrać do legginsów w paski? Wybór jest spory. Może to być koszula jeansowa, czarny lub biały top czy t-shirt, kurtka skórzana, pastelowe sweterki, bluzy.  My przedstawiamy Wam dzisiaj dosyć spokojne połączenie. Szukałyśmy już od kilku tygodni szarej bluzy bez kolorowych dodatków, niezbyt długiej, bo przy rozmiarze 86 kiepsko to wygląda. Lenka nienawidzi wciskanych przez głowę ciasnych bluz, więc musiało to być COŚ z wygodnym szerokim "otworkiem":)
I trafiłyśmy do Małego Stylu na krakowskim Kazimierzu. Cudny mały sklepik z przesympatyczną i cierpliwą obsługą:) Kupić tam można ubranka niemalże wszystkich polskich marek dla dzieci. Niektóre nawet te niedostępne w sklepach internetowych samych projektantów. Już sam klimat Kazimierza i sklepiku warte są odwiedzenia. Stamtąd właśnie pochodzi nasza bluza od Kuklo.  Wiele mówić nie trzeba. Kocham tę bluzę. Nawet na takim małym bąblu wygląda świetnie.
Dzisiaj też kilka rzeczy z Guga Kids: jedna z koszulek od kura-D . Sama Lena ją wybrała...właściwie wyrwała z wieszakiem na stoisku szacownej Kury :) Dla niej liczył się głównie motyw kotka.. I powiem szczerze, że pokochałyśmy t-shirt'y kury-D, a one chyba pokochały nas.  Są cudne, mięciutkie, nic nie drażni dziecka, a przede wszystkim są rewelacyjnie skrojone. Prostota w cudnej formie. No i sama Kura rewelacyjna i sympatyczna jest :) 
Na Guga kupiłyśmy też czapkę, komin i spodenki La mama. Właściwie tatuś kupił.:) Ja nie byłam przekonana do komina bo wydawało mi się, że ciasny i ciężko przez głowę przechodzi. A stosunek mojej Leśki do rzeczy ciasnych wiadomo jaki jest :)  A dzisiaj Lena pokochała komin i czapę, zwaną przez nią "papą". Komin jest ciasny, ale nie na tyle żeby urwać głowę przy zdejmowaniu, za to spełnia swoją funkcję czyli osłania dobrze szyjkę. Układa się sam. Czapka to już nasz hit!! Lena sama zakłada ją na głowę. Nawet przy temperaturze 25 stopni!!! :) Żałuję, że w zimie nie znałyśmy jeszcze La mamy...
Wybaczcie ilość zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować :)
Ps. wymieniam tylko te marki do których sama jestem przekonana. Nie jest to reklama. Nie pobieram za to opłat ani nawet rabacików. A szkoda;) 
 












































legginsy- Kappahl
t-shirt- kura-D
bluza- Kuklo
buty- H&M
czapa, komin- La mama
opaska- uliczny "kramik" :)

































czwartek, 25 kwietnia 2013

Matka matce wilkiem..

Chciałam pisać o czymś innym. Ale jakoś mi się odechciało kiedy poczytałam wypowiedzi na kilku forach.  Bo trochę zszokowana jestem, trochę zniesmaczona, a trochę zawstydzona, że od kilkunastu miesięcy prezentuję tą grupę społeczną. Młode matki. Mamy. Mamusie. Uczące swoje dzieci miłości, zabraniające bić dzieci w piaskownicy. Odbierać zabawki. Nie pozwalające na "nielubienie" koleżanki. I tłumaczące swojej pociesze, że jeśli ona się nie podzieli to Ania, Hania, Basia też się nie podzieli. I że nie można sprawiać przykrości ludziom. Ranić człowieka. Mówić, że jest gorszy, brzydszy czy jeszcze jakieś tam "szy"... I aż serce boli...Bo wchodzisz na forum gdzie setki zarejestrowanych mam, wychowujących swoje dzieci w atmosferze miłości do człowieka i świata, "siada" na jednej matce, która to np. wraca do pracy tuż po macierzyńskim ( nie daj Bóg w trakcie jego trwania), czy nie chce karmić piersią z różnych względów.. A o te względy nikt nie pyta. Bo nie mają znaczenia. Ważne, że właśnie znalazł się ktoś, kto wychowuje dziecko "gorzej" od nas. Ważne, że ktoś ratuje nasz wizerunek dobrej matki choćby we własnych oczach.. Co dla mnie zaskakujące, matki rejestrujące się na konkretnym, tematycznym forum, np mam-blogerek  potrafią obsmarować inną matkę za to, że ta pisze bloga z własnym dzieckiem w roli głównej. Po co się tam rejestruje w takim razie?? Nie odpowiada mi coś to nie zaglądam. Nie mój biznes. Nie żyję problemami innych. 
Dziwi mnie też reakcja na blogi dziecięce "modowe". Bo jeśli dziecko ubierzesz w kieckę lub biały płaszczyk na plac zabaw to jesteś próżna i krzywdzisz tą małą istotkę. I zapewne zaspokajasz własne potrzeby, a dziecku zimno, niewygodnie, ciasno. Owszem, ubieram Lence białe gacie. Białe rajstopy. Ale nie nakazuję jej się nie brudzić. Stać na baczność. Dzieci matek- blogerek są tak samo szczęśliwe jak inne dzieci. Albo i bardziej. Nawet nie będę pisała dlaczego :)
Dziwi mnie tylko, że...Matka Matce wilkiem...Zamiast trzymać się razem! Zamiast wspierać! Zamiast dzielić blaskami i cieniami macierzyństwa! 
Na szczęście są i życzliwe mamy. Prawdziwie życzliwe. Są też dzieci ubrane na biało. Do czasu:) Co widać po kolanach Lenki. Ja tam nie mam problemu z tym, że moje dziecko brudne. Brudne bo szczęśliwe :) Co chyba widać poniżej  :D







kombinezon, buty- Zara
rajstopy- calzedonia
bolerko- Ceremony by Wójcik
opaska- H&M
bransoletka- mama:)