piątek, 19 kwietnia 2013

Blue Sky...


Czasami robię rachunek sumienia. Z dnia dzisiejszego, z całego roku lub życia... Oj, do ideału brakuje mi wiele. Pewnie pokuta byłaby dłuuuuga i trudna:) Jakoś tak już jest..Im bardziej się staram, tym gorzej wychodzi. Takie mam wrażenie. Ale nie o moja spowiedź tu chodzi. A o moje dziecko. Kiedy patrzę na ten Mały Cud, jestem przekonana, że żyłam najlepiej jak można, że nic złego nie zrobiłam, nikogo nie skrzywdziłam. Albo...że to jakiś kredyt zaufania. Żebym żyła najlepiej jak można, nic złego już nie robiła, nikogo więcej nie krzywdziła. Pewnie każda matka tak myśli o swoim dziecku. Najcudowniejsze jest to, że spośród milionów dzieci, to właśnie MOJE jest wyjątkowe. Niezastąpione. Niewymienialne. Wzruszam się. Za każdym razem kiedy widzę uśmiech Leny, słyszę "mami", lub czuję jej łapki splecione na mojej szyi myślę, że muszę to oddać. Że dostałam już tak wiele, że muszę się odwdzięczyć. Jakoś. Komuś.
Mówili mi, że życie się zmieni. Że już nic nie będzie takie samo.
Mieli rację. Wszystko jest inne. Piękniejsze. Pełniejsze. Smaczniejsze. 
Zwykły spacer nabiera innego sensu. Bo widzę tą maleńką, uśmiechniętą buzię. Czasami rozdartą, że ucho puchnie. Czasami znudzoną. Zrzędzącą. Z grymasem bólu. 
I tak sobie myślę: daj Boże wszystkim takie widoki..
Pisząc, patrzę w prawo na chrapiącego obok mnie na sofie Dawcę zwanego przez Lenkę "Tati". 
I tak myślę...że kocham i że dziękuję..za ten nasz Osobisty Cud...

Tak się lekko Niebiańsko zrobiło..rajsko wręcz :)
Bo Lenczysława taka w kolorze nieba.

Ps. Baaaaardzo dziękujemy Wam za liczne odwiedziny. Blog miał być "na pamiątkę, do szufladki" dla Leny, a tu tyle odwiedzin. 
Teraz jesteśmy też na fejsbuku:)
Możecie nas polubić ;P

https://www.facebook.com/pages/Lenkowo-mi/236779006469019 
























1 komentarz:

  1. Mówili,mówili...że tak naprawdę kochać tak niepojęcie,nietuzinkowo,niezrozumiale,można tylko dziecko...Ta miłość jest szalona,nieracjonalna,całkowita,czysta i prawdziwa...Takiej miłości możemy życzyć każdemu !
    Taką miłość dajemy nie z przymusu, nie z obowiązku,nie dlatego że tak trzeba czy pasuje...To uczucie pojawia się różnie,z chwilką pierwszych 2 kresek wypatrzonych na teście, na pierwszym usg, przy pierwszym krzyku...Trwa zawsze od początku do końca.I co mnie fascynuje i zadziwia ? że ona nie maleje,nie kończy się niezależnie od okoliczności,czasów czy wydarzeń ona jest...
    Dzięki niej zmieniają się nasze priorytety i to jak prawda ?:)
    Buziak dla Lenisławy od cioci :-)

    OdpowiedzUsuń