czwartek, 25 kwietnia 2013

Matka matce wilkiem..

Chciałam pisać o czymś innym. Ale jakoś mi się odechciało kiedy poczytałam wypowiedzi na kilku forach.  Bo trochę zszokowana jestem, trochę zniesmaczona, a trochę zawstydzona, że od kilkunastu miesięcy prezentuję tą grupę społeczną. Młode matki. Mamy. Mamusie. Uczące swoje dzieci miłości, zabraniające bić dzieci w piaskownicy. Odbierać zabawki. Nie pozwalające na "nielubienie" koleżanki. I tłumaczące swojej pociesze, że jeśli ona się nie podzieli to Ania, Hania, Basia też się nie podzieli. I że nie można sprawiać przykrości ludziom. Ranić człowieka. Mówić, że jest gorszy, brzydszy czy jeszcze jakieś tam "szy"... I aż serce boli...Bo wchodzisz na forum gdzie setki zarejestrowanych mam, wychowujących swoje dzieci w atmosferze miłości do człowieka i świata, "siada" na jednej matce, która to np. wraca do pracy tuż po macierzyńskim ( nie daj Bóg w trakcie jego trwania), czy nie chce karmić piersią z różnych względów.. A o te względy nikt nie pyta. Bo nie mają znaczenia. Ważne, że właśnie znalazł się ktoś, kto wychowuje dziecko "gorzej" od nas. Ważne, że ktoś ratuje nasz wizerunek dobrej matki choćby we własnych oczach.. Co dla mnie zaskakujące, matki rejestrujące się na konkretnym, tematycznym forum, np mam-blogerek  potrafią obsmarować inną matkę za to, że ta pisze bloga z własnym dzieckiem w roli głównej. Po co się tam rejestruje w takim razie?? Nie odpowiada mi coś to nie zaglądam. Nie mój biznes. Nie żyję problemami innych. 
Dziwi mnie też reakcja na blogi dziecięce "modowe". Bo jeśli dziecko ubierzesz w kieckę lub biały płaszczyk na plac zabaw to jesteś próżna i krzywdzisz tą małą istotkę. I zapewne zaspokajasz własne potrzeby, a dziecku zimno, niewygodnie, ciasno. Owszem, ubieram Lence białe gacie. Białe rajstopy. Ale nie nakazuję jej się nie brudzić. Stać na baczność. Dzieci matek- blogerek są tak samo szczęśliwe jak inne dzieci. Albo i bardziej. Nawet nie będę pisała dlaczego :)
Dziwi mnie tylko, że...Matka Matce wilkiem...Zamiast trzymać się razem! Zamiast wspierać! Zamiast dzielić blaskami i cieniami macierzyństwa! 
Na szczęście są i życzliwe mamy. Prawdziwie życzliwe. Są też dzieci ubrane na biało. Do czasu:) Co widać po kolanach Lenki. Ja tam nie mam problemu z tym, że moje dziecko brudne. Brudne bo szczęśliwe :) Co chyba widać poniżej  :D







kombinezon, buty- Zara
rajstopy- calzedonia
bolerko- Ceremony by Wójcik
opaska- H&M
bransoletka- mama:)




















19 komentarzy:

  1. Witam ;) jestem tu pierwszy raz - a temat z dziś - jakże mi bliski;) - bo gdybym wzięła wczoraj ze sobą aparat - miałabym fotki w podobnej konwencji - chodzi oczywiście o rajstopki - nawet wzorek podobny - może wczoraj był dzień brudnych rajstopek ;) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy :) i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej. U nas dzień brudnych rajstopek jest prawie codziennie :) Ale mnie nie przeszkadzają sterty prania. Kocham moją Małą, niech będzie brudna. Przywilej dzieciństwa, takie rajstopy u mamusi już nie byłyby tak mile widziane :) Więc niech się cieszą dzieciaki, że im jeszcze wolno :)

      Usuń
  2. ...a w temacie posta - hmmm...jakby jestem taką mamą wychowującą inaczej i chyba daleko mi do ideału - ale właśnie dlatego chcę bloga pisać, bo myślę, że takich mam jest więcej - a ten brak idealności nie wynika z tego, że jestem złą mamą, ale - jak to napisałaś "różnych względów" - czyli mam rozumieć, że takie blogi nie są mile widziane :(
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się rozumieć każdą matkę, jeśli tylko kocha swoje dziecko, bo to jest przecież najważniejsze. A czy rajstopy czyste czy brudne, dziecko ubrane "na bogato" czy też nie...dla naszych pociech nie ma to znaczenia. A takie blogi ja czytuję, i myślę,że nawet te mamy "idealne" też. Tylko żadna z nich się nie przyzna, że sama idealna nie jest, za to osądy każda formułuje z łatwością. Pozdrawiamy ciepło :)

      Usuń
  3. Jaka slicznotka ;) apropo tematu ,niestety to prawda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ale są też super fajne mamuśki i mam nadzieję, że my do nich należymy ;P

      Usuń
  4. Smutne ale prawdziwe :( łatwo u innych nawet maleńkie błędy zauważyć ale swoich to za nic w świcie!!!na takich ludzi którzy lubią sobie się wyrzyć na innych brak mi słów-jak dla mnie są nie ważni!piekna stylizacja
    pozdrawiamy i zapraszamy do nas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam ponownie:) Blog mi się bardzo podoba, a z racji, że dostałam właśnie zaproszenie do zabawy - "nominowałam" Cię do nagrody na uniwersalnego bloggera i również zapraszam do wzięcia udziału - więcej na moim blogu http://mamydopogadania.blogspot.com/2013/04/wyroznienie-versatile-blogger.html

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lenka to cud miód malyna dziewczyna, normalnie jeszcze bardziej żal ściska że mam trzech synów :)
    Będę napewno do Was zaglądać dziewczyny bo mi się bardzo u Was podoba

    Sama myślę że każdy chowa dziecko jak chce i (pewnie) tak jak umie najlepiej, ale czasem zastanawiam się jak widze mamę z 3-4 latka w bucikach na obcasie- malutkim, ale jednak obcasie. Albo dzieckaki w okularach przeciwsłonecznych- "bazarowych" bez filtrów, albo 2 latki w japonkach... mogłabym tak długo mnożyc przykłady, zastanawiam się nad tym czy te mamy nie wiedzą że zwyczajnie szkodzą? Doszłam ostatnio do wniosku że muszą nie wiedzieć, bo chyba nikt świadomie nie robi krzywdy własnemu dziecku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 synów? Kochana! będzie miał Cię kto nosić na rękach!! Cieszymy się i zapraszamy :):)
      No właśnie, bo dziecko można ubrać i..przebrać..Ja rozumiem pewne rzeczy ubrać na chwilę do zdjęcia, tak dla jaj, ku uciesze dziecka, ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Lena wprawdzie dostała swoje torebunie, ba! okulary nawet! Ale to dlatego, że i tak zabiera się za moje. Więc w wersji mini, za parę złotych mi tak nie żal, jak moich rzeczy. Dziewczynki chcą naśladować mamę. Regularnie rozrzucała mi wszystko co w torebce miałam, a wiadomo ile babska torba pomieścić może :) Teraz od mojej trzyma się z daleka. Dostała swoje i jest happy. Ale pewnych granic nie przekroczę. Bo Lenka jest najważniejsza! :D

      Usuń
    2. Też mamy okulary, wiecznie mi ginęły z samochodu, a teraz mam spokój :)

      Usuń
  7. Widzisz Slonce, ja na ten przyklad musze wrocic do pracy od lipca,bo konczy mi sie macierzynski. Moja Mala bedzie miala wtedy 7 miesiecy...Serce mi sie kraje,ale robie wszystko co w mojej mocy, zeby nie odczula mojego braku w zaden sposob. Moja sytuacja jest o tyle komfortowa,ze mam meza i mame przy boku, na miejscu,wiec Malutka nie bedzie pod opieka obcych sobie ludzi,ale co z innymi matkami? Tymi, ktore wychowuja dzieci samotnie?...Powiem szczerze,ze przestalam zagladac na fora dla mlodych matek i sie w nich udzielac...raz dostalam po glowie i wystarczy...a dostalam za to,ze nie karmie piersia,a raczej karmilam tylko miesiac. Komentarze w stylu "wyrodna matka...", "robisz krzywde swojemu dziecku, bo przez ciebie bedzie mialo slaba odpornosc i wiez z toba..." to tylko jedne z wielu...Ale myslisz,ze ktos zapytal dlaczego? Nie, bo po co...Nieistotne,ze dziecko urodzilo sie z wada serca,o ktorej dowiedzielismy sie po porodzie. Nie wazne,ze przez to,ze byla karmiona przez sonde ponad 3 tygodnie odciagnietym przeze mnie pokarmem,co spowodowalo u niej oslabienie odruchu ssania...Przestalam czytac,bo jeszcze chwila i depresja wbila by mi sie z hukiem do glowy...A teraz,to wszystko tylko zle wspomnienia i moge sie cieszyc kazda minuta z nia :) A te wszystkie "idealne matki",ktore czesto i gesto przez zawisc,zazdrosc i nadopiekunczosc robia ze swoich dzieci aspolecznych socjopatow moga mnie ugryzc ;) Robic swoje,wedle wlasnych zasad i sumienia, w zgodzie z samym soba i nie czyniac drugiemu krzywdy,to jest najwazniejsze :) A Lenka jest cudna i ogromnie szczesliwa jak widac ;) I tak ma byc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz..mnie prawie 1,5 roczne macierzyństwo nauczyło. Nic mnie nie obchodzi co ktoś mówi o moim stylu wychowania, o tym czy dobrze karmię czy źle, czy długo czy krótko. Wiesz kto najczęściej krytykuje? Ten kto ma świadomość, że jemu nie wychodzi. A ja wiem, że jestem dobrą matką. A przynajmniej się staram. Mojemu dziecku dam tyle ile tylko będę w stanie dać. Bez względu na to co mi doradzą "życzliwi". Moje dziecko przez 1,5 roku życia uśmiechało się częściej niż ja chyba przez całe życie. Chyba zatem jest szczęśliwa. I nasza w tym zasługa. Najważniejsze żeby dać dziecku miłość. Cycek?? No na cycku świat się nie kończy. :D A jak do pracy wrócisz to pewnie jeszcze więcej miłości małej dasz. A do pracy wrócisz też dla niej. Więc głowa do góry! będzie dobrze :)

      Usuń
  8. witaj, trafiłam do Was przez przypadek i zostaję na dłużej :) zapraszam również do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się i dziękujemy. I już pędzimy :)

      Usuń
  9. witam :)
    my też pierwszy raz tutaj!!!
    jest tu u WAS przepięknie
    co do tematu to ja chyba z tych gorszych matek bo też musiałam do pracy wrócić.
    pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie gorsza!!! Wcale!! Niestety dzisiaj 90% kobiet do pracy wrócić musi. Choć serce pęka! Żadna to miara miłości!! Pozdrawiamy ;)

      Usuń
  10. Że dziecko zadowolone to widać, więc co szkodzi, że przy okazji ładnie/modnie ubrane? Ale ludzie są, byli i będą różni, więc pozostaje nie przejmować się zawistnymi komentarzami. Przykre jest natomiast to, że nawet w "profesjonalnej" telewizji jest ciemnogród i pani psycholog wypowiada się na temat bloga dziecięco-modowego, krytykuje Matkę, a widać że nawet na tego bloga nie weszła. I komentuje, że Matka źle dzieci wychowuje, bo próżne będą i będą patrzyły tylko na to kto jaką ma metkę na ubraniu (to w takim moim uproszczeniu, ale sens taki właśnie był). A że Matka dobrą jest osobą, że w każdym wpisie widać jej miłość do dzieci i te dzieciaczki szczęśliwe i dobrze wychowane, kochane, cudne to już tego pani psycholog nie zauważyła. A niby miał być fajny program o blogach i jakaś konstruktywna dyskusja, a tymczasem... szkoda pisać. Ja bloga nie prowadzę (brak czasu i umiejętności), ale podziwiam Mamy co prowadzą i nie zazdroszczę. Ale może temu, że sama jestem szczęśliwą mamą i żoną i nie czuję zawiści jak komuś też jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tu nowa u was ale lubie te blogi mam 2 synuw 11i 15 lat o do ubierania nie ciekawie.Ale 16 mieciency temu urodzila mie sie curka taka niespodzianka byla.I rodzina i znajomi sie smiejom ze przesadzam,ale dobrze wiedziec ze nie jestem sama.Pozdrawiam i czekam na nowe zdiencia.

    OdpowiedzUsuń