piątek, 15 listopada 2013

Winter coats & Outerwear part.1 :)


Wyczekał się ten post na publikację, bo jakoś nie było okazji obfocić Lenki bez płaszczyka. 
Czuć już zimę, więc i my wskakujemy powoli w ciepłe kurtki, płaszczyki. I pewnie nie wszyscy jeszcze wyposażyli dzieci w ciepłe okrycia, czy porządne buty. Że o śniegowcach nie wspomnę. Mnie każdy taki zakup dla Lenki zajmuje dużo czasu. Pan Tata cierpliwie znosi wszelkie poszukiwania. Szczególnie odzież na sezon jesienno- zimowy nie jest przypadkową. Bo wszystko sztywne, grube, krępujące ruchy. Więc staram się znaleźć złoty środek. Aby Lenka nie zmarzła, ale też by mogła się ruszać ( nie jak Pi i Sigma- z telewizyjnego programu mojej młodości :) Ma być ciepło i wygodnie. A jak jeszcze wygląda ładnie to już pełnia szczęścia w tym zimowym sezonie :) Już niebawem więcej zimowych outfitów. 
Ten płaszczyk może nie wygląda na bardzo ciepły, ale okazuje się, że kilkustopniowe temperatury znosi bardzo dobrze. I nawet nie brudzi się tak mocno jak powinien brudzić się jasny płaszczyk.
Idealnie pasuje do niego wyciągnięta gdzieś z dna szafy sukienka, kupiona kiedyś w SH, którą miałam wystawić  na allegro, bo jakoś mi nie pasowała do Lenki. A dzisiaj ją uwielbiam. 
Nauszniki, zwane przez Lenkę "usznikami", które nasze dziecko uwielbia, też kupiliśmy już dawno. Mamy ich kilka par,  nie tylko z racji zamiłowania naszej córki do tego typu "nakrycia" głowy, ale i ze względu na ich zastosowanie. Musi być naprawdę zimno na zewnątrz, abym założyła Lence czapę. Nie jestem typową Polską Matką ;P Natomiast uszy staram się chronić. Choć teorie na temat ich "zawiania" są różne. Tak więc nauszniki zakładamy często, bez czapki lub na czapki czy beretki, które uszu najczęściej nie chronią. A nawet na kaptur :D
Lenka w zimowym, troszkę baśniowym outficie wygląda pięknie. I nastraja mnie już świątecznie. Nawet pudełeczko na pierniki już kupione.  Zarażona tradycją przez starszą siostrę, już odliczam dni, kiedy to po raz drugi ( bo pierwsze święta Córka przeleżała w leżaczku:) Matka i Córka w kuchni krzątać się będą, przy zapachu korzennych przypraw... 

















Lenka ma na sobie:
płaszczyk- F&F
sukienka- SH
bolerko- Ceremony by Wojcik
rajstopy- Calzedonia outlet
buty- Cherie
torebka- Reserved kids
apaszka- SH
nauszniki- F&F
rękawiczki- Claire's



9 komentarzy:

  1. uwielbiam dzieciaki zimą w jasnych kolorach, mimo iż niby niepraktyczne (ale w końcu chyba każdy ma pralkę w domu)
    a nauszniki chyba by u nas nie zdały relacji Bomblowa by je pewnie ściągała, zresztą z czapkami robi dokładnie to samo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudna śmieszka! i wygląda naprawdę szykownie! i tak świątecznie .......

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna Lencia;* Płaszczyk piękny:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale panienka z niej w takim wydaniu, a w tych nausznikach - usznikach wygląda słodko :) ja jestem zwolenniczką czapek dlatego, że najwięcej ciepła ucieka przez głowę, a sama jak dobrze nie osłonię uszu i szyi to ciągle choruję, więc mam małą fobię na tym punkcie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. cud, miód i malina :)
    Uwielbiam roześmianą Lenkę

    pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  6. Slicznie, Mala dama
    A futerko to ten sezon ????

    OdpowiedzUsuń
  7. nieodmiennie zachwycam sie butkami
    udalo mi sie wypatrzec identyczny model tyle ze w butelkowej zieleni
    rowniez sliczne
    coz z tego gdy okazaly sie za male :(
    Lenka jak zwykle wyglada cudownie

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczna! mam bardzo podobne do Lenkowego futerko z królika :)

    OdpowiedzUsuń