poniedziałek, 18 listopada 2013

Zajęcia dla Dwulatków :)


 Dobry rozwój dwulatka to przede wszystkim zapewnienie mu poczucia bezpieczeństwa, miłości, ciepła i....wyrozumiałości dla trudnego okresu zwanego "Buntem Dwulatka". Artykułów, postów i pościków na ten temat powstała już cała masa. Mędrkować ja tu nie zamierzam, natomiast chcę się dzielić z innymi- być może sfrustrowanymi- mamami, sposobami na spędzanie czasu z dzieckiem, u którego, mam wrażenie, całodniowe siedzenie w domu nasila jeszcze objawy "Buntu Dwulatka". Choć osobiście w tą wielką teorię buntu nie wierzę, zakładając, że tym większy bunt dwulatka im mniejsza cierpliwość i wyrozumiałość rodzica/ów. Nie zmienia to jednak faktu, że i mnie czasami tych zacnych cech brakuje. I co w takiej sytuacji? Za oknem zimno, buro, pochmurnie. Dziecko próbuje wybić kolejną ściankę działową między pomieszczeniami w naszym domu. Gdyż mniej ścian= większa przestrzeń do biegania:) Jeśli nie robi tego głową- nie jest najgorzej. Jeśli zaczyna wcielać się w rolę byczka Fernando- wiedz, że diabeł się nim interesuje. Trza zawijać malca i uciekać. Bo otwarta przestrzeń jest OK, pod warunkiem, że salon nie graniczy z toaletą :D
A gdzie owego Malca z niespożytą energią zabrać? Ano na plac zabaw. Niech rozwala płoty, ogrodzenia, SIĘ, ....inne dzieci....STOP! Ma być przyjemnie. A Ty poranny jogging masz już za sobą. Trzeba znaleźć inne zajęcie. Najlepiej takie co to Malucha wyciszy, ale i da "upust"...
I tak znalazłyśmy zajęcia ceramiczne. Teoretycznie przystosowane dla dzieci 3+, ale można spróbować z młodszymi, w końcu "klient nasz Pan", a mały klient z rodzicem- nie taki straszny jak go malują. Nasze zajęcia trwają godzinę, więc rzecz jasna maluch godziny nie wytrzyma siedząc potulnie jak baranek i "lepiąc garnki". Nic nie szkodzi. Lenka fantastycznie się bawi, obserwuje starsze dzieci, naśladuje. I wychodzi jej to całkiem nieźle. Klepie, ugniata, wałkuje. Spokojna, szczęśliwa. Co więcej, bawią się świetnie również rodzice, którzy z równie dużym zaangażowaniem wyklejają np lampiony. To nie tylko fajne zajęcie. To również czas dla siebie, bez nerwów, stresu, z uśmiechem na twarzy. I z zamkniętą nadal przestrzenią w domu... :D 



















5 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że całodniowe siedzenie w domu z dzieckiem nasila "Bunt Dwulatka". Dlatego, my również codziennie wychodzimy z Córką .

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam sie warsztaty z ceramiki sa swietna sprawa zarowno dla dziecka i mamy
    my w ramach spozytkowania nadmiaru energi w malo przyjazne dni
    bywamy jeszcze na warsztatach bebniarskich
    super sposob na uwolnienie wszelkich emocji
    zdazylo sie nam trafic na lekcje tanca brzucha oraz jogge

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, ja też bym chciała chodzić na takie zajęcia! Moja Pola chodzi już 3 lata (zrobiła nam już dużo fajnych gadżetów) i bardzo lubi te zajęcia. A ja .... ja ciągle nie mam czasu ....

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety u nas w mieście nie ma takich zajęć ;-( Jakimś cudem znalazłam jedno i to dla dzieci od 3 lat była to rytmika z plastyką. Oczywiście bardzo się jej to podoba i jakieś przygotowanie do przedszkola jest. czyli 2 w 1 ;-) A tak to książeczki edukacyjne najlepsze naklejki są oczywiście i czytanie książek. Potrafi wziąć 8 książeczek z biblioteki i chce abyśmy jej wszystkie od razu przeczytali po tygodniu "czyta" sama ( ha ha ha bo zna je na pamięć) Także dajemy radę w te pochmurne dni.Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny pomysł, niestety u mnie w mieście nie ma takich zajęć.

    OdpowiedzUsuń