czwartek, 30 stycznia 2014

A na dobranoc, "bajeczka" o spalaniu dzieci w komorach gazowych...

W sumie nie planowałam pisać posta w tym temacie.  Ale od kilku dni ( czyt.od momentu zakupu kolejnej partii literatury dla Lenki), ujrzałam tą właśnie książkę. 
I od tych kilku dni wciąż zastanawiam się: ja jestem mało tolerancyjna, zbyt troskliwa, może ograniczona nawet czy też podzielicie moją opinię. 


Otóż dokładnie na dziale z bajeczkami dla dzieci, wpadła mi w ręce książka o jakże wdzięcznym tytule: "Dym". Pomyślałam, że to wersja "Strażaka Sama" tyle, że pięknie zilustrowana, która w oryginalny sposób pokazuje jak nie należy postępować z ogniem, że ogniem zionie tylko Smok Wawelski, i nie należy podejmować takowych prób w domu. Okładka zachęcająca, jako jedna z niewielu książek dla dzieci, która nie powala soczystymi barwami, dziwnymi stworkami, czy postaciami z bajek. Więc zaglądnęłam głębień. Lenka biegająca koło nogi, i tworząca własną biblioteczkę, układając ją równiutko na ziemi, nie pozwoliła początkowo "wejść" w świat "Dymu". Więc wzięłam ją na kolana i zapytałam czy chce taką książeczkę: "NIE!" Odrzekła i zaczęła oglądać wybraną przez siebie bajkę. I dzięki Bogu. Choć pewnie by jej nie zrozumiała i tak. Dopiero kiedy się wczytałam w tekst, a jest go bardzo niewiele, po kilka wersów na stronie...odpadłam. Wybaczcie! Nie potrafię zastąpić tego słowa innym. Skąd moja reakcja?

 
"Dym" to piękna opowieść o Holocauście. A dokładniej o małym chłopcu, który stał się jego "częścią". Wszystko w tej historii jest nie takie, jak powinno być w życiu małego chłopca. Dom, który nie przypomina ciepłego, błękitnego kąta wyrytego w pamięci dziecka. Pociąg inny, niż te, którymi jeździ się na wakacje. Lekarz, który nie pomaga, choć przecież powinien. 
Tekstu jest w tej książce bardzo mało. Więcej mówią ilustracje. A najwięcej nasza wyobraźnia. Bo "Dym" sprawia, że nie zapominasz o nim po zamknięciu książki. Przyznam szczerze, że żadna lekcja historii, żadna lektura traktująca o wojnie, wystawy muzealne, nie uderzyły mnie tak bardzo. 


 A wszystko to "zasługa" Joanny Concejo- Polki, którą do współpracy zaprosiło hiszpańskie wydawnictwo OQO. Ilustracje powalają, uruchamiają wyobraźnię, pokazują nam Holocaust nie jako, daty, wydarzenia, teorie z tamtego okresu, a jako codzienność, która była również udziałem dzieci. 

   

Przeczytajcie co mówi sama autorka na temat tworzenia ilustracji: 

>> Dym to trudna lektura, trudno także było zrobić ilustracje do tej książki. Gdy dostałam od hiszpańskiego wydawnictwa OQO propozycję z tym tekstem, od razu wiedziałam dwie rzeczy - będzie ciężko, ale nie mogę odmówić. Projekt był po prostu zbyt ważny, żeby powiedzieć nie. Otwierała się nowa kolekcja pod nazwą ''Contextos'', w której miały znaleźć się książki-świadectwa. Mowa w nich o trudnych, bolesnych zdarzeniach ze światowej historii. Książka Dym miała być pierwszą w tej właśnie kolekcji. Wydawcy zależało, żeby nic nie ułatwiać i nie kryć za metaforą. Przynajmniej nie za bardzo.

Sama praca nad story-boardem trwała długo. Każdą ilustrację trzeba było uzasadnić, przedyskutować z autorem i wydawcą. Chyba najwięcej dyskusji było wokół ostatniej strony książki. Trzeba było pokazać śmierć. - Bez ogródek- powiedział wydawca. Długo się wzbraniałam, proponowałam rożne rozwiązania, nie chciałam zakończyć książki tak czarno. Ale tak chyba było trzeba.

Szukałam tez cały czas nawiązań do prawdy historycznej, a to oznacza zagłębianie się w dokumenty z czasów, z obozów koncentracyjnych - w zdjęcia, filmy. Atmosfera powstania tej książki była naprawdę ciężka.

Już same ilustracje końcowe zrobiłam dość szybko. Może chciałam spędzić nad nimi jak najmniej czasu… Na koniec byłam wyczerpana i trochę rozbita. Miałam duże trudności z zaczęciem następnej książki. Potrzebowałam czasu, żeby odreagować.<<



Czy warto kupić "Dym"?

TAK! Ale nie dla malucha. Bardziej dla siebie lub dziecka, które już uczy się o Obozach Zagłady na lekcjach historii. Bo temat zapewne wróci. Dziecko niewątpliwie zapyta któregoś dnia, co to te Obozy Zagłady, i co działo się z ludźmi, którzy do nich trafiali. Dla dziecka te fakty mogą być bardzo trudne. A dla nas rodziców tłumaczenie ich w delikatny sposób- aby nie przerazić dziecka- nie lada wyzwaniem...
Ciekawa jestem Waszego zdania... Mnie "Dym" od kilku dni wciąż "gryzie" w gardło...






7 komentarzy:

  1. Tak jak pisałam na fb. znam ale nie kupiłam. To nie jest książka dla małych dzieci, ani temat dla nich. może końcówka podstawówki.Generalnie zamysł książki dobry bo jakoś trzeba to dzieciom wytłumaczyć tylko w jakim wieku? pewnie jak zacznie pytać... jak ze wszystkim....

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zszokowana, że takie książki są na półce z książeczkami dla maluchów. Zgadzam się, że książka może być bardzo interesująca, jest to ciekawy pomysł jak przybliżyć dzieciom tragedię tamtych lat ale myślę, że nie wcześniej jak właśnie koniec podstawówki początek gimnazjum...
    Zobaczcie też co proponują w Empiku naszym maluchom http://pokazywarka.pl/06zfvn/ jak dla mnie jest to obrzydliwe i straszne w jakich czasach my żyjemy...

    OdpowiedzUsuń
  3. dla małego dziecka bym nie kupiła, bardziej dla nastolatka ale sama bardzo chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie, którzy "układają" książki na półkach w sklepach nie zawsze mają pojęcie, z czym mają do czynienia. A ja zgadzam się, że to stanowczo lektura nie dla maluchów, a raczej dla gimnazjalistów. Wstrząsająca, oddaje klimat (o ile tak to można określić), zostaje na długo w głowie. Przypomina mi się tutaj film "Życie jest piękne" - nie wiem czy kojarzycie, ale w podobny sposób podchodzi do tematu. Polecam.
    Pozdrawiam serdecznie
    Mama i Kalinka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tym bardziej, że sama pomyślałam o wspomnianym przez Ciebie filmie. Podobna koncepcja.
      Trochę też ''na bazie'' ,,Chłopca w pasiastej piżamie" - choć to - mimo że - ujęte w narrację dziecięcą, okraszone naiwnością, dociera bardziej niż typowa literatura traktująca o tym temacie.
      No ale to już dla dużo większych;)

      Usuń
  5. Czytałam, dla małego dziecka ''taka'' literatura - stanowczo na ''nie''. Myślę, że bardziej dla podstawówki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jak napisalas, ksiazka jest dobra, opowiada przeciez o tym, co bylo...bo przeciez nie tylko dorosli umierali w tych okrutnych czasach, ale zdeydowanie nie umieszczalabym jej wsród ksiazek dla dzieci... Tematyka trudna, aczkolwiek wazna, tylko, ze wszystko trzeba dopasowac do wieku. Lenka slusznie ''zaprotestowala'', niech sie cieszy swiatem wrózek, zwierzaczków i magii, Na bolesne tematy przyjdzie jeszcze czas... Spijcie dobrze :* :) / Ewa

    OdpowiedzUsuń