poniedziałek, 17 lutego 2014

A moje dziecko liczy po hebrajsku ;)


Spostrzegawczość to bardzo istotna cecha, gdyż razem z jej rozwojem rozwija się też m.in. nasza orientacja przestrzenna, pamięć wzrokowa, zdolność do analizy i syntezy, czyli różne składowe cechy naszej inteligencji. Niestety trochę zaniedbana. Pozostawiona sama sobie. Bo "się rozwinie" przecież. A jeśli nie? Warto dziecku w tym pomóc.Spostrzegawczość warto ćwiczyć od najmłodszych lat ponieważ zaburzenia w którejkolwiek z funkcji percepcyjnych mogą powodować problemy z pisaniem, czytaniem, ale i ogólne problemy w nauce. Jeśli dbamy o wygląd naszego dziecka, dbamy o to aby miało czystą buzię, albo umiało policzyć do 10 ( po angielsku- dla hard level'owców) zaraz po tym jak nauczy się mówić "mama" czy "tata", zadbajmy też o rozwój tych funkcji, których efektów "gołym okiem" dzisiaj nie zobaczymy, i którymi nie będziemy mogli pochwalić się wśród rodziny i znajomych, a nawet przypadkowych osób na placu zabaw ( >> A bo mój Józio to takie salta robi, a Hania po aramejsku do 50 liczy!:D << - Wystarczy wyjść na pierwszy lepszy plac zabaw, gdzie matki prześcigają się w przechwałkach i udowadnianiu jakich to cudownych zdolności dziecko nie posiada. Ale koniecznie tych, które zademonstrować można przy świadkach.)
Jak tego dokonać? Jak np z dwulatkiem ćwiczyć tą właśnie płaszczyznę percepcji?
Ano banalnie prosto. Przez zabawę. Na naukę dziecko będzie miało jeszcze czas. Fakt, czasami łatwiej jest nauczyć na pamięć, aby dziecko odklepało wspomniany angielski alfabet lub policzyło do dziesięciu. Bo, że to wyklepane jest bez zrozumienia, to chyba wątpliwości nikt nie ma :)
Ja dzisiaj chcę wam pokazać kilka naszych książeczek, które Lena uwielbia. Dokupujemy wciąż nowe, bo spędza nad nimi naprawdę mnóstwo czasu, nosi, "czyta", dopytuje, i....zaskakuje...potrafi już zauważyć rzeczy, których matka bez okularów dowidzieć nie jest w stanie :)
Wybaczcie stan niektórych książeczek. Są mocno sfatygowane. Nie z powodu braku szacunku do nich. O nie! Moje dziecko nigdy nie miało odruchu targania czy pisania po książkach ( po ścianach na szczęście też! :) Po prostu używa ich tak często, i to od czasów jak łapki jeszcze tak nieporadnie, przewracały strony, że....no właśnie :)

Oto nasze propozycje, choć wciąż jeszcze wzbogacamy biblioteczkę, bo jak się okazuje jest w czym wybierać :) 




Seria wydawnictwa Dwie Siostry. Pewnie większość z Was już o nich słyszała lub jest w ich posiadaniu. Ciekawe są właściwie wszystkie pozycje, natomiast te poniżej, rozwijają u dziecka spostrzegawczość. Na każdej stronie znajduje się liczby. Tyle takich samych przedmiotów należy znaleźć, ile wskazuje cyfra. 
W książce "Litery" szukamy wszystkich słów, które zaczynają się na literę wskazaną na danej stronie. 




Książki "Miasteczko Mamoko", "Mamoko 3000" i "Dawno temu w Mamoko"zawierają również szczegóły do odnalezienia. Książka rozwija nie tylko spostrzegawczość dziecka, ale i wyobraźnię.
Lenka może godzinami siedzieć i wyszukiwać wskazane rzeczy, oraz oglądać historyjki. 
To takie pierwsze "czytanie dziecka". 




"501 rzeczy do odnalezienia"
Dwie książeczki. Dziecko poznaje na początku ich bohaterów: Olę i Elę oraz Maćka i Alka. Na każdej stronie dziecko ma odnaleźć kilka powtarzalnych szczegółów, między innymi bohaterów książeczek, oraz rzeczy wskazane do odnalezienia na każdej stronie, dotyczące ilustracji.
Zabawa przednia, a zaangażowanie dziecka ( i nie tylko!;) wielkie :)




"W krainie Misiów" - książka nie zawiera również żadnego tekstu, natomiast ogromne ilustracje. To jedna z pierwszych książek Leny. Wgapiała się w nią jak zahipnotyzowana. Historia misiów, które ukryte na wielkich ilustracjach. I szczegóły , których nie zauważa nawet dorosły, a dla dziecka są niezwykle ważne :)



 "Świat piratów" , "Świat księżniczek", "Świat wróżek" i "Świat Dinozaurów"- 1001 szczegółów do odnalezienia w każdej z nich. Świetna zabawa, stopień trudności nieco wyższy niż w "501 rzeczy do odnalezienia", ale i to okazuje się proste dla spostrzegawczej dwulatki :)



To tylko część naszej biblioteczki dla spostrzegawczych. 
A jeśli nie macie takich książek, bardzo łatwo samemu wymyślić w oparciu o dowolną książeczkę, swoje szczegóły do odnalezienia. 
My inwestujemy nie tylko w ładny wygląd ;) 
Ale przede wszystkim w rozwój naszego dziecka. 
Krzywe zęby można wyprostować. Odstające uszy i garbate nosy zoperować. Włosy przefarbować. 
Ale inteligencja dziecka, otwarty umysł i mądrość z wybuchów na słońcu się nie biorą ;)


18 komentarzy:

  1. "Mamoko" mamy i polecam z reka na sercu. Obie siadamy z corka i nas nie ma, znajdując, opowiadając nowe historie :) Mamoko nie tylko ćwiczy spostrzegawczość, ale i wyobraźnie, a tym samym zasób slow :)
    Co do liczenia przez moja dwulatke, to raptem do 4 dochodzi, ale wie ile to 1, 2,3,4, niz tylko płytkie wyuczenie na pamiec "regułki" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne też są MApy, bo niby dla starszych dzieci, ale obrazki to obrazki, Lena wgapia się i nagle z wielkim śmiechem:" mamciaaaaa, pać jakie ziebry sieszne (śmieszne) " :)

      Usuń
  2. I to jest własnie ta miłość- nie tylko ją ubierasz, ale i poswięcasz jej czas, aby mogła sie rozwijać. Chcesz dla niej jak najlepiej ,bo patrząc sie na małą myslisz JAK JA CIĘ MOCNO KOCHAM. Zgadłam???
    Ja mam tak samo. Moja córcia bardzo lubi książeczki gdzie może naklejać naklejki. W jednym tygodniu to kupiłam ich z 7 w księgarni. A powracając do mody to moja ost powiedziała (3 latka) ogladając książeczkę -mamo te rękawiczki nie pasują tatusiowi Kajtusia je powinna mieć mamusia ( i miała rację tata ubrany na zielono miał rękawiczki czerwone a mama ubrana na czerwono miała rękawiczki zielone) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadłaś;P Bo nawet jak na nią nie patrzę to też tak sobie mówię pod nosem ;P Reszta się zgadza. Dla mnie ważniejsze jest nie to czy mam się popisac teraz czym przed ludźmi, tylko to co wkładam w rozwój mojego dziecka, aby kiedyś samo mogło się przed innymi "popisać" :) I nie potrzebuję aby mnie bili brawo, że JA nauczyłam, ale by bili brawo mojej córce. A wtedy w sercu, będę czuła, że to i mój sukces. :)

      Usuń
  3. my jesteśmy na etapie pokazywania paluszkiem na dany przedmiot w książce i ja mam mówić co to jest, choć to pytanie nie pada z jego ust, bo Ben jeszcze nie mówi (ma 15mies.) Myślę, że Wasze książeczki są świetne i jest w nich tyle zabawy (a przez zabawę nauki), że nigdy się nie znudzą i zapewnią to co dobre:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, każda książeczka tak naprawdę jest dobra na każdym etapie, w zależności od wykorzystania. Trzeba tylko trochę kreatywności i wyobraźni, ale te rozwijają właśnie....książki :)

      Usuń
  4. u nas starsza siostra też dobrze działa na młodszą :) ale książeczki oblookam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, dzieci najlepiej wpływają na dzieci. Czasami aż ZA ;P

      Usuń
  5. Super pomysł na posta! Właśnie myślałam o zakupie kolejnych książeczek dla mojej Niuni, bo z obecnych trochę wyrosła, zna je na pamięć. Trzeba troszkę podniosić poprzeczkę bo dziecko rośnie, rozwija się tak szybko :). Moja Mała niedługo kończy 20 miesięcy więc Was reguralnie podpatrujemy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama lubię jak ktoś mi coś poleca, trochę z braku czasu, trochę z lenistwa :) Cieszymy się, i będziemy się dla Was rozwijać. :)

      Usuń
  6. U naszej 15-miesięcznej Zosi świetnie sprawdzają się te książeczki: http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2013/10/popatrz-i-znajdz.html i to już od paru miesięcy. Ma całą serię (niestety są tylko 4) i od początku bardzo ją polubiła. Najpierw było tylko oglądanie i słuchanie opowieści mamy/taty/niani, bo tekstu to tam za dużo nie ma. A teraz pokazuje sama, nazywa i wyszukuje różne mniejsze i większe rzeczy. Polecam dla trochę mniejszych szkrabów niż Twoja Lenka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, pewnie mamy mniejszych dzieciaczków skorzystają :) Pozdrawiamy

      Usuń
  7. Nie do końca zgadzam się z tą tezą. Znam wiele dziś już dorosłych osób lub świetnych studentów, którzy w dzieciństwie nie trenowali swojej spostrzegawczości na takich czy innych książkach, bo po prostu ich nie było, a dziś są mega inteligentni i robią błyskotliwe kariery. Zresztą kiedy porównam książki, zabawki, gry itp. z czasów mojego dzieciństwa z rzeczami moich dzieci, to jest między tym ogromna przepaść, a jakoś sobie w zyciu radzimy i dodam, że moi rodzice nie mieli czasu na zabawy ze mną. inteligencja jest niestety wrodzona. ps.osobiście bardzo nie podobają mi się ilustracje z serii MAM OKO NA. dziwię się, że dzieciom się to jednak podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? też mi się ilustracje Mam Oko nie podobają. Ale w końcu to nie lektura dla mnie, a Lenka siedzi zahipnotyzowana. A co do książek, ja nie twierdzę, że tylko to ćwiczy spostrzegawczość. Zaznaczam, że to pomaga. Ale dziecko spostrzegawczość ćwiczy na wiele sposobów, choćby na spacerach. Oczywiście my nie mieliśmy tyle kolorowych książeczek, a też studia pokończyliśmy. Powiem szczerze, że ja nie zgadzam się jakoby inteligencja miała mieć podłoże genetyczne, bardziej środowisko w jakim się wzrasta i praca jaką się wkłada w swój rozwój i naukę :) Ale oczywiście co człowiek to opinia. Bo w sumie jeśli inteligencja miałaby być dziedziczona, to dlaczego dzieci z patologicznych rodzin, lub te wychowujące się w domach dziecka, gdzie czasami rodzice nie skończyli nawet podstawówki, są inteligentne, kończą studia i odnoszą sukcesy? :)

      Usuń
  8. Na tej książce W krainie misiów sama złapałam się na tym,że zwiesiłam się ;)
    na prawdę te książeczki ćwiczą spostrzegawczość nawet u dorosłego :)

    http://alankowosz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. A od jakiego wieku poleciłabyś te książeczki? Czy nadadzą się dla dziecka w wieku 14 miesięcy?

    Pozdrawiam i nieustannie dziękuję za inspiracje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgodzę się w 100% :) Też uwielbiamy takie książeczki, które ćwiczą spostrzegawczość - z tych, które pokazałaś mamy Miasteczko Mamoko, mamy też 3 pory roku z cudownej serii Na Ulicy Czereśniowej, mamy Na wsi, chcemy kupić też z wyd. Babaryba Na budowie i Auta :) Cudowne jest wspólne odnajdowanie szczegółów, jak choćby zagubionej rękawiczki lub koperty w Miasteczku Mamoko :) Mamy z tym masę frajdy - ja, Zosia i P., niedługo pewnie i Staś będzie się tym z nami jarał :P
    Spisałam sobie Twoje tytuły, sczczególnie interesuje mnie Kraina Misiów, no i Mam oko na liczby :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam serdecznie i zapraszam do mnie po wyróżnienie ;) http://maksymdesign.blogspot.com/2014/02/be-happy_20.html

    OdpowiedzUsuń