sobota, 3 maja 2014

Czy się stoi czy się leży blogerowi się należy?

Moment kiedy bloger zaczyna zarabiać na blogu, staje się niezwykle przyjemnym momentem. Dla niego samego. I niezwykle wkurzającym. Dla innych. Dla hejterów. Dla tych, których boli to, że siedząc w domu, nic nie robiąc, wtapiając się w wirtualną rzeczywistość, nie wstając z łóżka o 6:00 na hasło budzika, i nie dojeżdżając zatłoczonym, zaśmierdniętym "pekaesem" do pracy- na konto wpadają JAKIEŚ- większe lub mniejsze kwoty pieniędzy, szafy zapełniają się GIFTAMI zwanymi modnie "darami losu", a wypady majówkowe i inne mogą nic nie kosztować.
DOŚĆ!

Chyba na palcach jednej ręki można policzyć blogerów, którym to manna sypie się z nieba za pięknie brzmiące nazwisko, lub za pięknie pachnące ciało, które spowija ekskluzywną sofę ( zapewne otrzymaną również w ramach kampanii). Jednym z tych "palców" mogą być znani- zwani gwiazdami lub celebrytami, czy też ich rodziny.
PRACA, PRACA, PRACA!...
I jeszcze raz praca...
Owszem- blog sam w sobie może stanowić markę.  Wtedy już jest z górki.
Szafeczka, Ladygugu, Makoweczki, Vivi&Oli.
Teraz już nawet jak zawalą- będzie im wybaczone. Cokolwiek zrobią- będą wielbione i usprawiedliwiane. Obrzydliwie chwalą się na blogach i wszystkich możliwych portalach społecznościowych, kolejnymi darami losu, kampaniami.
Matki. Nieskromne. Pyszne. Niepokorne.
Drodzy moi!
Matki. Siedzące w domu. Wychowujące swoje dzieci. Stojące przy garach. Piorące brudne majtki. Myjące na klęczkach podłogi. Biegające po zakupy. Po dzieci do przedszkola. Często pracujące lub prowadzące własny biznes.
Matki cholernie ciężko pracujące na te pieniążki wpadające na konto, te fatałaszki wieszane w szafach swoich dzieci. Czy darmowe jak się wielu wydaje pobyty w hotelu czy SPA.
 Czym się różni praca handlowca, przed monitorem komputera, normalna stacjonarna robota, "od-do", od PRACY blogera?Ano jesteś tutaj sam sobie szefem. I to chyba jedyna różnica.
A! jeszcze jedna. Tam- czy się stoi czy się leży....wiadomo- a tutaj jak sobie nie zapracujesz, to po prostu nie masz.
Bo co za robotę taki bloger wykonać musi?
1) regularne posty- blogera też boli głowa, czasami miewa kaca czy grypę żołądkową. A pracować musi, podobnie jak przeciętny "biurowy". Tam za L4 Ci zapłacą, a tu...hmm...
2) maile- wysyła ich tysiące- bo jednak manna z nieba sama się nie sypie. Taka Boska złośliwość.
Czyta odpowiedzi. Na początku na niewiele z nich musi odpowiadać, jako, że sfochowany na odpowiedź o współpracy postanawia spalić most...
Jak już w blogosferze zaistnieje, to odpisuje na setki maili. A w skrzynce nie ubywa...
3) początkujący bloger, może sobie pomarzyć o milionach ofert współpracy. Same do niego nie przyjdą. To doskonały marketing i poniekąd zmysł handlowca, pozwala nawiązywać pierwsze współprace. A ile to czasu czy maili "kosztuje" to wie tylko sam zainteresowany.
4) aby ściągnąć czytelników- organizuje konkursy. Dziesiątki, setki sponsorów. Czasami jak się zapulta, to nawet sam da się wkręcić jako sponsor "czegokolwiek"( no bo przecież nie szyje, nie haftuje, nie dłubie w drewienku) w konkursie blogera, który liczbę czytelników ma większą od niego..A, że o sponsora czasami trudniej niż się wszystkim wydaje ( i nie dziwię się wcale) to wysyła taki nicnierobiącybloger mail za mailem, przez wiele dni, odpisuje na pytania, o statystyki, o liczbę wyświetleń, o zasady konkursu, o to co z tego będzie miał sam sponsor. Produkuje w pocie czoła ( zwłaszcza jeśli graficzno-informatycznie kuleje) te plakaty konkursowe, co to czytelnik musi je udostępnić. Wyniki. I znowu milion maili o nagrody. O zasady. O to. I tamto. Zrozumiałe. Ale to też praca.
5) aby zaistnieć musi być obecny niemalże wszędzie. Musi "zapościć", "zatweetać", "zajawić", "zainstagramować", w katalog blogów wrzucić. A jak modowym blogiem się zwie, to jeszcze w kilku miejscach wrzucić fotki dumnie się prężącej bohaterki bloga musi. Bo jak Cię w sieci nie ma to nie istniejesz. A bloger istnieć musi. By zarabiać.
6) komentować musi wszystko i wszędzie- bo przecież trzeba się dać zauważyć jak największemu gronu osób, już obecnych w blogosferze. Najlepiej zasypywać komentarzami blogi i strony z największą liczbą wyświetleń. Najwięcej osób Cię dostrzeże. Nie należy zapomnieć o podpisaniu się dokładnym adresem własnego bloga.
7) a gdy już zaczynają się pojawiać pierwsze oferty współpracy, udziały w kampaniach, no to robota wre, listonosz nie nadąża, maili jest jeszcze więcej, gifty zwane "darami losu" z nieba sypać się zaczynają...etc...patrz wstęp do tego posta..

IRONIA.
Tak, wszystkie punkty powyżej pisane są z ironią.
Dlaczego? Skoro sama robię dokładnie to samo? Wysyłam. Odbieram. Piszę. Proszę. Dziękuję. Odpowiadam. Dostaję. Recenzuję. Zarabiam.
Bo post nie jest skierowany do koleżanek blogerek, które szanuję, które robią naprawdę kawał dobrej roboty, które normalnie pracują, często z dzieckiem na kolanie. Które znalazły sposób na życie, choćby podczas urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego. Które są na tyle zaradne, że nie proszą państwa o jałmużnę, nie okradają nikogo. Które nie stały się starymi ( mimo młodego wieku) zgorzkniałymi babami, co to tylko życie innych zatruwać potrafią, bo same pokierować swoim nie umieją. Co to siadają później przed monitorem, i dają upust swoim poskręcanym z zazdrości jelitom, wypisując idiotyczne teksty o złych matkach- blogerkach, które kosztem własnych dzieci robią to czy tamto, dla których liczy się ubiór własnego dziecka i takie tam...
Dobrze, że jesteście też WY- normalni czytelnicy. NORMALNI- choć mający często inny system wartości, inny styl życia, czy mniej zasobny portfel. Ale nie plujący z tego powodu jadem na prawo i lewo.

I nawet jeśli w pewnym momencie, na blogera posypie się z nieba manna, jeśli za darmowe zwiedzanie świata w kampanii reklamowej, dostanie jeszcze przelew na konto, a listonosz znienawidzi go za ilość "darów losu", które musi dostarczać pod jego drzwi- TO JEST TO JEGO PRACA. A jeśli komuś ciężko z tym żyć- konto na blogspocie jest całkowicie darmowe....






55 komentarzy:

  1. o matko boskooo! a ja ostatnio 3 razy pod rząd w SPA byłam! ale ze mnie pracowita "mróweczka" :D :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa, to Cię koleżanki co niektóre muszą nie lubić baaaaardzo ;P

      Usuń
    2. oj nie lubią, nie lubią... :D

      Usuń
  2. Bardzo mądry tekst. Pisany przekornie. Ale do niektórych tylko tak można. Co najgorsze, babami z poskręcanymi jelitami często są albo nasi bliscy albo inne blogerki..Aż się blogować odechciewa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo nasi ''serdeczni'' znajomi,którzy w oczy mówią " o fajnie,że blogujesz,super pomysł '' a za chwilę wchodzą na neta i z anonima wala tekstami z grubej rury,bez ogródek i zahamowań.

      Usuń
  3. Taka Polaków mentalność. Jak nie mają, to zatruć życie tym co mają. I nie tylko o pieniądze chodzi, ale i o męża, samochód i pomysł i sposób na życie. Nigdy to się chyba nie zmieni niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety...czasami tak smutno być Polakiem...

      Usuń
  4. Tekst swietny pozdrawiam blogerka na dorobku nie mylic z zarobkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, może będzie i z zarobkiem ;) W każdym razie życzymy Ci tego :) Dziękuję!

      Usuń
  5. Jako do początkującej blogerki zadawane mi jest wiele pytań - co będziesz z tego mieć ? Na blogach sie zarabia co ??? Odeśle ich tu, nie każdy musi też coś chcieć mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to zakładać bloga bez celów zarobkowych. Bo wtedy wszystko frustruje. Nic nie cieszy. A nie daj Bóg słaby komentarz... :)

      Usuń
  6. Czekalam na ten post :) Polacy tak maja i nie chodzi tylko o internet, ale o wszystkie sfery zycia... zamiast sie wspierac, to rzucaja sobie klody pod nogi i utrudniaja sobie zycie jak tylko moga. Zamiast sie cieszyc zyciem, beda narzekac i opluwac innych. To smutne, ale cos czuje, ze to jeszcze dluuuuuuuuugo sie nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak jest. A co najgorsze, potrafią nawet będąc daleko na obczyźnie, podkładać drugiemu kłody pod nogi, zamiast trzymać się razem... Skąd taka nasza mentalność...?? Pojęcia nie mam...

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana :) Sie napisał jakoś ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam również :)

      Usuń
  9. Ciekawe co na to kolezanki, LADYGUGU, MAKOWECZKI.... Sama prawda. Milo ze prowadzac bloga myslisz o tych zwylkych Matkach ktore poprostu chca poczytac mysli innej Matki i byc moze podgladnac modowe kreacje na corke :) MOJ ULUBIONY BLOG! Zycze sukcesow i powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ladygugu czy makoweczki bardzo szanuję. Dziewczyny ciężko zapracowały na swój sukces. A ten jak wiadomo niektórych Polaków bardzo boli :)
      Dziękujemy bardzo :* My jesteśmy dla Was. I staramy się robić wszystko co w naszej mocy, abyście czuli się u nas dobrze :) Pozdrawiamy i baaaardzo dziękujemy za ciepłe słowa :)

      Usuń
  10. Blogerskie życie jest bardzo przyjemne, bo w końcu, chyba się ze mną zgodzisz, robimy to, bo lubimy, to nasza pasja. Tych zarabiających jest niewiele, bo przebić się jest bardzo trudno i wymaga to dużego pokładu pracy i też pomysłu na siebie. Nikt w końcu nie czyta bloga nieciekawego, nudnego. Trzeba zawsze coś od siebie na początku dać, a później dopiero czegoś oczekiwać. Ty jesteś na dobrej drodze do sukcesu! A, że inni zazdroszczą, to ich sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana! Oczywiście się zgadzam. A jeśli ma to być moją pracą, albo trampoliną do spełniania marzeń to żadne wredne osoby nie pozbawią mnie tej radości i entuzjazmu. Amen :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  11. Swietny tekst , bardzo madrze napisany.
    http://fashionelea.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, ze o tym piszesz.. Mnie najbardziej wkurza to, ze bliscy, znajomi potrafią zazdrościć, plotkowac.. Ostatnio dowiedziałam sie w mojej wsi, ze my tacy biedni, a ja w internecie dzieci w markowe ciuchy ubieram.. To nic, ze te ciuchy upolowalam w lumpexach, czy na wyprzedażach, lażąc, buszując i grzebiąc.. Mialam usunąć bloga przez ta zazdrość najbliższych, ale dotarło do mnie to, ze robie to dla moich dzieci.. Nie zarabiam, ale mam z tego świetna frajdę.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę Cię! Co komu do tego czy jesteś biedna czy bogata. Z własnego portfela wyciągasz żeby je ubrać czy nakarmić więc w czym problem? Ludzie są lepsi niż skarbówka. Rozliczą co do grosza. Nie słuchaj wrednych bab ( bo domyślam się, że chłopy takich pomysłów nie mają:) tylko rób swoje. Jeśli nie dla zarobku, to dla satysfakcji i fun'u. Żeby nie zwariować żyjąc blisko takich "życzliwych"...
      :)

      Usuń
  13. Piekny i prosty przekaz! brawo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Tak jakoś wyszło ;P

      Usuń
  14. Bo niektórych boli i żal tyłek ściska że inni mogą. Jednak ja uważam że każdy odpowiada za swój los i jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodzil

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale po co być kowalem swojego losu, jak można na cudzym żerować :/ Niektóre typy tak mają :)

      Usuń
  15. Oczywiscie masz rację, dla mnie prowadzenie bloga to czysta przyjemność ale też ciężka praca. jeśli ktoś nie wierzy, niech zacznie blogować :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Najlepiej olać i robić swoje - gadać i hejtować będą i tak. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zwykle tak robię. Ale głupota ludzka czasami przybiera rozmiar niewyobrażalny..aż przemilczeć nie idzie..

      Usuń
  17. Brawo!
    Bardzo Cię cenię! Piszesz tak ''po ludzku'', otwarcie i szczerze! Zawsze z chęcią tu zaglądam - i to nie tylko z powodu modowych inspiracji (choć nie ukrywam, że uwielbiam podglądać Wasze stylizacje), ale i z racji tego, że zawsze znajdę tu szczere słowo, ciekawy tekst.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ku pokrzepieniu serc(a mego) Twoje słowa :) Bardzo dziękuję i czuję się zobowiązana :) Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  18. Oj boli niektórych, boli... Pointa idealna- jak ktoś zazdrości, to niech sam pisze... Co by nie być gołosłownym ze stronką przy wpisie, to i proszę :-) http://dominiquelullaby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze tak jest ze ludzi boli -moich boli że moje dziecko jest ładnie ubrane a teksty że brudne dziecko szczęsliwe dziecko słyszałam mase razy i co mam zrobić przestać ją ubierac bo ich boli. Podoba mi się Twoj blog sama bym chciała tak pisać o mojej córeczce ale nie potrafię (poprostu jestem matematykiem a nie polonistą ;-() i co mam komus zazdrościć. Jak mi się coś u Was podoba to idę i to kupuje a jak nie mam kasy to nie kupuje prosta rzecz. Ale lepiej kogoś "opluć" bo ma lepiej. Lubisz to ? To poprostu to rób i miej w tyle wszystkich co zazdroszcza. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Może czasami nie masz kasy na to co u nas na blogu, ale za to JESTEŚ MATEMATYKIEM!!! :D Wiele bym oddała za taki talent :) Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  20. Super tekst! :) Najcenniejsze z blogowania- znajomości- często cudowne i inspirujące i satysfakcja:)
    Pozdrawiam! Mama Kacperowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaglądnęłam Tu z linka Bloggerki,za którą nie szaleję. I sugerując się Jej stylem,byłam bardzo sceptyczna klikając na post o płaszczyku. Pomyślałam,że to ' kolejny modowy...że o drogich rzeczach, że zarozumiały.że z pogardą dla biedniejszych,początkujących bloggerów,że nie dla mnie,nie będę Go czytać.
    Ale z ciekawości weszłam w ten post i podkuliłam ogon... Jestem Tą początkującą bloggerką,bez manny,bez "darów",bez zarobków,bez tysięcy,ba,nawet 100-tki lajków, bez aprobaty w Moim otoczeniu,ale z tak cholernie Wielką satysfakcją! Z zapałem( chociaż w 1-szym konkursie nikt nie wziął udziału...) i z uśmiechem na twarzy pojawiającym się przy każdym polubieniu i tym dreszczykiem' czy się spodoba?', z tą adrenaliną w trakcie pisania.....że aaaach! ;) pozdrawiam,cieszę się,że Tu trafiłam i że Ty Mamo Lenki napisałaś ten tekst,bo teraz też będę bardziej pokorna i wyrozumiała dla zarabiających bloggerek.
    Dzięki za lekcję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I kochana! nie zrażaj się. Baw się blogowaniem bo to jest najważniejsze. Owszem, że ambicje ma każdy. I nie wierzę, że istnieje bloger, który nie marzy aby "pieprznąć" robotą na etacie i móc żyć z blogowania samego, jeśli daje mu to radość ( a chyba nikt tego z przymusu nie robi) ale najważniejsza jest tutaj pasja i fun.
      Bardzo dziękuję Ci za ten komentarz :) I życzę powodzenia w blogowaniu...i...giftów też życzę :)

      Usuń
    2. Nie wiem, czy jestem godna ;)
      Dziękuję za podtrzymanie na duchu :). Gifty to chyba nie Moja bajka i nie ta półka...ale generalnie fajna to Ci sprawa :) praca od do daje pewność i spokój,tak jak Nspisałaś,ale nie daje satysfakcji ;)
      Pozdrawiam,buźki :*

      Usuń
  22. Czekałam na taki wpis na blogosferze miło się go czytało :)
    Ja obserwuję blogujące mamy coś ponad rok... niekocący weszłam na blog szafeczka i tak dotarłam do kilku innych blogów.... widziałam jak zmieniają się posty jak styl dzieci się zmienia jak pojawią się te większe i mniejsze marki, jak pojawiają się te droższe i tańsze gadżety... czasem zazdrościłam, czasem podziwiałam, czasem coś z gapiłam.
    I przez ten coś ponad rok doszłam do wniosku, że blogowanie to dobry sposób na zmniejszenie bezrobocia, wystarczy się pokazać, zaistnieć i coś tam zarobić... Blogi stały się lepszym sposobem na reklamę niż sama reklama bo kto nie lepiej zareklamuje produkt niż zwykła mama zwykłego dziecka - a czy te oceny mogą być w 100% rzetelne skoro ktoś płaci za reklamę? daje ciucha za 300,00zł? Ja nie wiem :( już nie raz czytałam jak super coś jest wykonane i jaka jakość, no więc kupiłam i co bubel. I od tego czasu zaczęłam bardziej zastanawiać się nad tym co blog sobą pokazuje.

    Ja nie rozumiem fenomenu blogów może jestem tempa, ale nie rozumiem jak blogi stały się nam tak potrzebne, że ludzie je prowadzący stają się idolami, celebrytami, gwiazdami - że zarabiają miliony tylko na robieniu zdjęć.

    Może teraz stanę się mega wielkim HEJTEREM i zostanę obsmarowana przez Mamy Blogerki, ale czasem mam dość tych blogów jak na każdym widzę to samo, bo wszystkie popularniejsze blogi dostały ten sam produkt. Złości mnie to narzekanie na to, że ciężko pracujecie... ciężko to pracuje górnik, a praca biurowa (bo tak można nazwać waszą pracę) nie jest AŻ taka ciężka i macie jeszcze z tego profit w postaci pięknych ubrań lub tych mniej pięknych (na niektórych blogach zauważyłam taką zależność, że jak się ciuch nie podoba to szybka sesja i później od razy wystawiony jest na allegro - co od razu zniechęca mnie do blogu bo o ile rozumiem sprzedaż ciuchów kupionych to sprzedaż ciuchów darowanych jeszcze w kosmicznej cenie nie mieści w głowie).
    Drażni mnie ta nagonka na HEJTERÓW wystarczy że ktoś napisze, że blog nie fajny, że dużo postów sponsorowanych, że ciuchy drogie, że wykorzystujecie wizerunek dziecka do zarabiania i od od razu jest krytykowany - a czy to nie jest prawda, że blog może nie być za fajny, że posty są sponsorowane, że na zdjęciach są wasze dzieci.
    Czasem prawda w oczy kole, ale duża cześć blogów istnieje dzięki pięknym zdjęciom swoich dzieci i chyba pretingowa blogosfera musi się pogodzić z tym, że znajdzie się duże grono osób, którym to się nie będzie podobać i będą to komentować.
    Żenujące są kłótnie blogujących osób.
    Coraz więcej widzę blogów nastawionych tylko na zarobek, mało jest blogów z pasją, z pazurem.

    Pozdrawiam
    To pisałam ja
    Ela


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie postrzegam Cię jako hejtera, bo napisałaś co myślisz. W sumie gorszych komentarzy się spodziewałam w ilościach sporych. Masz prawo do własnego zdania.
      U nas jak zauważyłaś nie pokazujemy wszystkiego. Nie reklamujemy też wszystkiego. Nie wszystkie oferty współpracy przyjmujemy. Na propozycję reklamy sukienki za prawie 200zł odmówiłam, bo zwyczajnie Lenki nie chciałam w taką sukienkę ubrać, bo ani to nasz styl ani kolory. Chyba nigdy nie sprzedam się dla statystyk czy pieniędzy. Ale jeśli coś jest "MOJE" to jak najbardziej to polecę. Bo sama szukam polecanych rzeczy, sprawdzonych produktów zwłaszcza dla mojego dziecka. Nasza reklama nigdy też nie będzie kłamliwa. Jesli uważam, że coś po jednym praniu rozciąga się jak szmatka to tego nie zareklamuję. Zresztą zawsze Lenka najpierw nosi/używa przedmiot który mam zareklamować, i to sobie zastrzegam we współpracy. A z drugiej strony, nawet jeśli ktoś reklamuje sukienkę za 300zł, do której wcale nie jest przekonany, to decyzję i tak podejmuje konsument. Nikt nie musi tego kupić. Trochę też kieruje nami moda na posiadanie tego co inni. Ale to już normy grupowe, którym się niekoniecznie chcemy sprzeciwiać.
      Oczywiście, że nasza praca nie jest AŻ tak ciężka. Wiele ZAWODÓW jest znacznie cięższych. Ale wiele z nas ma też inne zawody. Często to one stanowią źródło dochodu. A to jest kolejny etacik.
      A jeśli to jedyna "praca" dla blogera, to gifty są za nią zapłatą, lub formą premii. A ta cieszy każdego, "sklepową", lekarza, Panią sprzątającą.
      Z krytyką bloger nie ma raczej problemu ( chyba:) Ma jednak problem z obrażaniem bezpodstawnym, lub po prostu z byciem workiem treningowym dla obcych osób, które z kulturą nie mają nic wspólnego..
      Pewnie, że nikt krytyki nie lubi. I nie wierzę, że jest inaczej. Ale mądry człowiek przyjmuje KONSTRUKTYWNĄ krytykę z godnością.
      Mam jednak nadzieję, że w naszym blogu widzisz pasję, a nie chęć zarobku :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
    2. Lenkowo Mi ja nie pisałam tego stricte do ciebie tylko do wszystkich osób blogujących. Blogosfera wciąż się rozrasta. Blogi modowe, lifestylowe, pretingowe, kuchenne etc. wyrastają jak grzyby po deszczu każdy chce zaistnieć każdy chce zarabiać ja w tym nie widzę nic złego, sama prowadzę bloga swojej firmy i po części dzięki niemu mam klientów :), ale ostatnio te popularne blogi mnie zawodzą, a nowe blogi od razu startują z metkami z wyższej półki :) jak by chciały powiedzieć "nas też stać". Ja założyłam bloga dla reklamy własnej firmy. Dlaczego Mamy Blogowe zakładają blogi? Nie wiem...Kiedyś myślałam, że jak zakłada się bloga osobistego to głównie robi się to dla siebie, dla wspomnień... teraz wydaje mi się, że wszystko można świetnie sprzedać nawet własne życie. Kiedyś przeczytałam wypowiedz Blogującej Mamy, że zaczęła blogować bo nie chciała wrócić do pracy tylko zostać przy dzieciach, czyli wg mnie to już myślała o zarobku, o marketingu, o reklamie bloga etc. I nie blogowała o przepisach kuchennych tylko o modzie dziecięcej... hmm czemu akurat temat mody dziecięcej obecnie jest tak popularny? To wszystko mnie bardzo nurtuje bo sama mam córeczkę i wg mnie jest najlepiej ubranym dzieckiem na świecie :) i nie raz korciło mnie pokazanie jej światu, ale jednak zawsze przychodzi ta myśl, że przecież po co mam to robić... zdjęcia ma w albumie, pamiętnik dla niej piszę ręcznie to po co BLOG?

      To pisałam ja
      Ela

      PS: Lenkowo Mi lubię i jak na razie to się nie zmieni

      Usuń
    3. Elu,z tym bublem Masz absolutną rację,ja twż dałam się zwieść pięknym opisom bloggerek,kupiłam,uprałam 2 razy,zmechacone,gumka sie pruje,dziory na szwach...
      I tez mam momenty zwatpienia,ze to "MojaCorka" i swiatu Jej nie chce pokazywac,bo to osobiste jest i juz. Ale wiesz,mnie to pisanie pomaga odsapnac. Siedze z Mala caly dzien sama,dookola dzieci chore albo na dwor nie wyjda bo matki maja inne rzeczy na glowach,no i blog wpadl mi do glowy po to,zeby miec do Kogo sie wygadac. Wygaduje sie ile moge i pomaga mi. Mam momenty.ze o tym to nie powinnam pisac,a napisalam,no mam...ale potem dostaje priv,ze Komus sie podoba,ze jest 'normalnie',ze moge pomoc...to buduje,wiesz? I chce mi sie pisac dalej i wiecej...czasu brak,bo pisze nocami i w czasie drzemki Z,bo nie chce tracic nic z Jej zycia....dlatego wg mnie to co napisala LenkowoMi blogowanie to ciezka praca...bo wstaje razem z Z,spedzamy dzien,Ona zasypia Ja nos w komp,Ona wstaje,Ja zamykam lapa i dalej spedzamy dzien,Ona idzie lulu,Ja nos w komp.
      Bo sprawia mi to radość...bo nie mam dnia'dla siebie'...

      Pozdrawiam serdecznie Ciebie Elu i Ciebie Mamo Lenki :)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  23. Dobrze napisane :-) Oj, przebija charakterna Krakowianka! Trafne uwagi, co prawda planów na zarabianie na blogu nie mam, ale mimo pasji, czasu na pisanie ostatnio brakuje :-( Po co blog? Dla frajdy, dla kontaktu z ludźmi, którzy zauważą, że jest coś lepszego od tego co ja polecam, inspiracji czerpanych z komentarzy... Lubię Cię za oryginalność, za to że tutaj można znaleźć pomysły inne niż na wszystkich pozostałych blogach :-) Od momentu kiedy zobaczyłam Lenkę latem w sukience od TAO jestem Lenkowomi-manką - przeczyłam każdy post choć często czasu zabrakło na komentarz... Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  24. A my na blogu zarabiamy miliony...
    uśmiechów Dzidziulkowych podczas wspólnie spędzanych dni, pięknych chwil, które łapiemy w kadry i które żyją 'wiecznie' na blogu właśnie...
    pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo dobrze oddałaś temat. Nic dodać nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń