piątek, 30 maja 2014

Dzień Dziecka...czyli rodzic wie lepiej co chce dostać dziecko...




 Prezenty...prezenty..prezenty...
Czego to dzisiaj dziecko nie może mieć...
Czy tego właśnie potrzebuje?
To już temat na inny post.
Jeśli przez cały rok dla zabicia poczucia winy wywołanego brakiem czasu dla dziecka, brakiem okazywania uczuć, czy zainteresowania, kupujemy mu wciąż nowe prezenty- niespodzianki, to może warto tego dnia właśnie, postąpić zgoła odmiennie? Może czas poświęcony dziecku, zabawa, to wszystko czego nie dostaje na co dzień, sprawi mu większą radość niż kolejna lalka, pojazd, lub inne cuda i dziwy, którymi zasypane są witryny sklepowe w tym okresie.
Ale ponieważ Wy do tej grupy osób nie należycie, to poza spędzeniem z dzieckiem czasu i zorganizowaniem mu atrakcji tego dnia, pewnie zechcecie podarować mu jakiś prezent.
Co podarować dwulatkom ( i nie tylko)?
Oto nasze typy.
A właściwie typy naszego dziecka:

1) walizka Panda lub inne zwierzątko- nie wiem kto jej o tym powiedział lub gdzie to zobaczyła, ale wciąż o tym mówi..Może planuje jakąś wyprowadzkę? A jeśli już to z wypasioną walizką? Czy one ładne, wytrzymałe i warte swojej ceny, nie potrafię Wam powiedzieć. Być może jeszcze ;)




2) Lalki maści wszelakiej-jest ich teraz tyle, że nie wiadomo co wybrać. Chyba najgorsze jakie widziałam, to potworki Monster High. Dołożyć do tego czarne koty, odwrócone krzyże i zestaw zabawek "bajeczny". 
Producenci prześcigają się w produkcji kolejnych lalek-postaci z bajek. Lalki Barbie. Lalki Bobasy. Lalki miniaturki. Jest ich naprawdę wiele. Jest popyt, to jest i podaż. A jeśli już kupować, nierzadko płacąc kosmiczną cenę, za coś co ma być miniaturką człowieka i go przypominać, to nad wyborem też należy się zastanowić. Ja lubię zabawki, które w jakikolwiek sposób edukują lub pomagają edukować dziecko. Znalazłam już taką lalę. Ale o niej w oddzielnym poście :)





3) Akcesoria dla lalek maści wszelakiej- nr 1- wózki. Bóg mi świadkiem, gdybym miała pewność, że Pan Tata lub przechodnie na ulicy, nie będą patrzyli na mnie jak na wariatkę, to sama układałabym w niektórych wózeczkach lalę i z dumą "wyprowadzała" je na spacer. Najpiękniejsze to te drewniane i wiklinowe. Właściwie nie trzeba w nim wozić lalek. Może taki wózek stać i "udawać" element wystroju wnętrza. Żadna dziewczynka nie pogardzi również łóżeczkiem dla lalki, szczególnie imitującym to dla samego dziecka, oraz mebelkami i domkiem.





4) trampoliny, rowerki, hulajnogi- wszystko co może zmęczyć dziecko. Plus zestaw, który pozwoli zachować co najmniej zęby w przeznaczonym im miejscu i głowę w jednym kawałku. 

5) domek do ogrodu, zjeżdżalnie, małpie gaje itd- wprawdzie w przypadku dwulatka, ze zjeżdżalnią czy inną tego typu uciechą, fundujemy sobie bóle nóg i kręgosłupa, wywołane długimi godzinami obstawania pod takimi konstrukcjami, ale co tam...szczęście dziecka najważniejsze. A jak jeszcze ma się gdzie styrać za darmo, i na dodatek możemy mu towarzyszyć w tym tyraniu niemalże w pidżamie i w wałkach na głowie, to gratis otrzymujemy zaoszczędzony na pindżenie się do wyjścia na plac zabaw czas. 




6) książeczki- do pojedzenia, do pokreślenia, podarcia. W najlepszym wypadku do przeczytania. Tu możesz być dumna, że tak pięknie nauczyłaś dziecko szacunku do książki..bla..bla..bla...i takie tam.
W każdym razie moje dziecko bez książeczek żyć nie może. Nawet jeśli po 5 minutach ciska nią o podłogę, biegnąć do kolejnej zabawki, którą trzeba przerzucić z kąta w kąt...na kolejne 5 min.

7) chrupki PlayMais- w każdej ilości. Nie wiem czy je zjada czy mają one właściwości kamfory, ale warto wejść w ich posiadanie. Nasza Lenka przepada kiedy dostaje zwilżoną gąbeczkę, nożyk i podkładkę, do której może przyklejać swoje twory. Polecam rodzicom dzieci z naturą ADHD'owca. Chwila spokoju gwarantowana.

8) klocki, puzzle, memo, domino- wszelkie takie co i umysł zajmują i ręce. Szczególnie dobre na koniec dnia, aby malec mógł się wyciszyć przed snem, i spędzić czas z rodzicami.

9) siedziska wszelakie- do odpoczynku, do zabawy, do kącika czytelniczego. Każde dziecko z takiego prezentu się ucieszy. Nasze siedziska już wkrótce w poście pokojowym.



10) pojazdy- taczki, wózki, auta. Jasna sprawa, że TE podbijają świat i nasze serca też :)
Pomyślicie, że mało ambitne te moje zabawki. Mało wysublimowane prezenty. Mało...blogowe. 
Tak... Być może... Bo to nie jest moja lista zachciewajek na Dzień Dziecka. Moje "zastaw się, a postaw się", moja chęć pokazania wszystkim dookoła, jak to dwulatka liczy po angielsku do 10, czyta książeczki z szaroburymi obrazkami, ale z "rozwojową" treścią, czy dostaje tylko zabawki i ubranka, które do wystroju pokoju i otoczenia nam pasują. Chciała legginsiki w kotki. Proszę bardzo córeczko, jeśli dzisiaj to jest Twoim marzeniem ( i nie rujnuje mojego portfela). 
Dzień Dziecka ma być jej świętem. Mądre książeczki, bilety do teatru, czy kurs angielskiego dostaje w inne dni. A w Dniu Dziecka niech spełnia swoje, a nie nasze życzenia. A największym życzeniem chyba każdego dziecka, jest po prostu czas z kochającymi siebie i je rodzicami...
Tak więc prezenty mamy z głowy ;P

źródło: 
wegirls.pl
spongedesign.pl
4iq.pl
epinokio.pl

6 komentarzy:

  1. my lecimy jutro na wesołe miasteczko - może mało ambitne, ale jaka frajda dla malej. wolę to niż kolejny prezent, którym rzuci w kąt po 5 minutach. na wesołym miasteczku jest tak szczęśliwa, że w ciemnych okularach patrze jak z tatą jeżdzi samochodem czy macha do nas z ciuchci i ryczę ze wzruszenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha Ja tez jestem z tych mało ambitnych !! Cały dzień wesołe miasteczko ( na powietrzu przy rożnie zabawy ,
      lody ,balony ) szczęśliwy wszystkie i dzieci i my cały nasz czas i uwaga tylko dla nich !!
      Kris &Niki

      Usuń
  2. Walizka cudo! Tez taka chcemy. Wozek drewniany polecamy, u nas sie nie nudzi

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kupiłam Lidii hulajnogę. To był strzał w dziesiątkę, bo prawie z niej nie schodzi. Oczywiście to było moje widzimisię, bo Lidia nie potrafi jeszcze powiedzieć, czego chce, ale mam nadzieję, że na drugie urodziny sama już powie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakbym miała córkę to kupiłabym ten wózek,nawet choćby miał stać tylko jako ozdoba pokoju ;p normalnie cudo !!

    OdpowiedzUsuń