niedziela, 8 czerwca 2014

Czy małe może więcej czyli warsztaty fotograficzne Olympusa..


Dzisiaj o kolejnej z zalet blogowania czyli możliwości uczestniczenia w wielu ciekawych spotkaniach, warsztatach, prelekcjach, konferencjach, a co za tym idzie, możliwości rozwoju, nawet podczas bycia mamą 24h/dobę, i wykonując przez jakiś czas "jedynie" zawód MAMA.

Taką możliwość tym razem dały nam BlogMedia zapraszając na warsztaty fotograficzne Olympusa, prowadzone przez DR5000 Photography
Zapewne u którejś z blogerek trafiliście już na szczegółową relację z tego spotkania. Więc ja zamknę się tylko w kilku zdaniach. 
Przyznam, że jeszcze do niedawna marka Olympus wydawała mi się mało ważną w świecie fotografii, na tle rynku zalanego przez Nikona, Canona, Sony. Mnie do tej pory przyszło fotografować właściwie tylko Nikonami. Na takie małe aparaciki nie zwracałam nawet uwagi, sądząc, że niewiele są warte i niewiele potrafią. Czy się pomyliłam przeczytacie już wkrótce :) 
Dzisiaj natomiast chciałabym podziękować marce Olympus, za możliwość uczestniczenia w warsztatach i udowodnienie, że czasami MAŁE naprawdę WIĘCEJ MOŻE :)
Kochani!
nie wiem czy DR5000 organizuje warsztaty, ale jeśli mielibyście okazję skorzystać z ich doświadczenia i wiedzy- nie wahajcie się. Warsztaty z nimi to nie tylko świetnie spędzony czas ( z podrzuconym pod opiekę "ciociom" z Rozwojowa Cafe dziećmi :) To nie tylko teoria przekazana na sucho, z wieloma fachowymi, niezrozumiałymi dla laika określeniami. To czas, który można wykorzystać maksymalnie, bo oni maksymalnie skupili się na tym, by nam pomóc. Fotozapaleńcy. Fotomaniacy. Fotomiłośnicy. 
I życzę sobie i Wam, aby każde warsztaty, w których będzie nam dane uczestniczyć, przebiegały w takiej atmosferze i wnosiły tyle wiedzy również praktycznej ile dały nam warsztaty Olympusa
I tylko kiwające się po urazie ząbki Lenki, o które drżałam podczas całych warsztatów, nie pozwoliły do końca i spokojnie oddać się możliwości praktycznego testowania aparatu i obiektywów, co umożliwił nam Olympus. Ale na tym nie kończę, więc wkrótce poczytacie więcej. 
Ps. pierwszy w życiu "aparat" na ząbkach naszej córy ma się nieźle...









2 komentarze:

  1. Fajne te Twoje opisy wydarzeń i eventów. Zawsze inaczej niż u wszystkich. Za to Was lubię i chętnie wracam/ Gosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mega zaległości blogowe i nic nie wiem o ząbkach Lenki, mam nadzieję że już się ustabilizowały :)

    OdpowiedzUsuń