poniedziałek, 23 czerwca 2014

"I Pan Książę się wyprowadził" czyli o Prawach Ojca w Dniu ich święta


 Miał być inny post dzisiaj. 
Będzie ten.
Nie tylko ze względu na dzisiejsze święto. Myślę, że to temat, który wymaga wielu głośnych komentarzy. Zapraszam Was dzisiaj do dyskusji na pewien baaardzo trudny w naszym kraju temat.

Prawa Ojca...

Dopóki rodzice są razem, mieszkają razem, żyją razem ( czasami jak pies z kotem - bez urazy zwierzaki!)  wszystko jest w najlepszym lub choćby umiarkowanym porządku. 
Ale jak to mówi pewien spot reklamowy w kampanii przeciwko rozwodom:
"A potem był ślub i żyli sobie razem..
Jakiś czas… bo się po prostu sobą znudzili troszeczkę.
I pan książę się wyprowadził.
Bo w życiu tak już  jest, że nie ma nic na zawsze i na nikogo do końca liczyć nie można…
Życie to nie bajka!"


 Pamiętam, że gdy pierwszy raz zobaczyłam ten filmik, poczułam ogromny niesmak, zażenowanie i trochę wstyd, że jestem kobietą i matką żyjącą w tym kraju. I, że poniekąd tworzę KULĘ ZIEMSKĄ przynajmniej jednemu facetowi w tym kraju. 
Jakie były moje refleksje?
Odbiegając oczywiście od osobistych wycieczek, wszystkich rozwodów na jakie przyszło mi patrzeć i w jakich przyszło mi brać udział- patrząc zupełnie neutralnie, bez emocji, odbiegając też od pokręconych ojców, alkoholików, tyranów, nie łożących na utrzymanie rodziny, którzy na wychowywanie swoich dzieci nie zasługują, zaczęłam przyglądać się prawom Ojców w naszym kraju. 
Jakie im przysługują?
Żadne. Albo prawie żadne.
Wiem, że zapewne wiele z Was uzna, że dupek to dupek i płacić powinien. Jeśli małżeństwo się rozpadło, to wina Ojca zapewne. Przez Niego dziecko cierpi. Przez Niego nasze piekło. 
Tak jest najprościej. Przypominać Wam co kilka wersów będę, że mówimy o normalnym facecie, który może nie był idealnym mężem, partnerem, ojcem. Bo popełniał błędy. Bo przecież przy rozpadzie związku tylko ON je popełnił i tylko on do tego rozpadu się przyłożył. Ale to nadal Ojciec naszego dziecka. 
Rozwód moich rodziców sprawił, że myślałam jak większość Matek w tym kraju. Winny ON. Innej opcji nie ma. 
Natomiast rozwody, którym "dane" mi było się przyglądać w ostatnim czasie sprawiły, że moje spojrzenie na Ojców diametralnie się odmieniło.

1) Ojciec, a rozwód. 
zawsze to on jest winien rozpadowi związku. Wyprowadził się? Uciekł? Nie daj Bóg jak do innej. Młodszej. Bydlak. Dupek. Egoista. Co to zniszczył biednej kobiecie cały jej świat.
A czy pyta ktoś dlaczego uciekł? Pyta ktoś jak wyglądało Jego życie skrywane w czterech ścianach, bo przecież wstyd się przyznać, że żona go bije, że molestuje psychicznie, że odbiera chęć do życia, że nie daje prawa głosu. 
Facet ma być twardy. Najlepiej jeśli dla dobra dzieci, będzie tkwił w toksycznym związku. 
Choć w sumie jakie to ma znaczenie. 
Jak niewrażliwy, to odchodzi, pozostawiając dzieci z Matką, i koło pióra mu lata, czy te dzieci jeszcze zobaczy. Ale to ten typ, o którym my tu nie mówimy.
A ten wrażliwy? Albo się wykończy pod jednym dachem z babą tyranem, wiecznie niezadowoloną, uświadamiającą mu jakim to marnym jest mężczyzną, albo ta uprzykrzy mu życie, na wszystkie możliwe sposoby, w czym bardzo często Polski system prawny jej pomoże...
Takie ma Prawa Polski Ojciec.

2) Ojciec, a opieka nad dziećmi. 
Również w sytuacji rozwodu lub rozstania rodziców, czy też gdy tych dwoje po prostu żyje od początku osobno.
Jakie prawa ma tutaj ojciec?
Żadne. Lub prawie żadne.
Matka narzuca terminy opieki nad dzieckiem. Podrzuca. Daje. Lub też nie. Rozgrywa dziećmi. W zależności od potrzeb własnych i planów. Czy to ustalane między rodzicami, czy też sądownie, w obecności prawników itd. 
Zwykle to Ojciec tutaj jest pokrzywdzony. 
Nawet biorąc pod uwagę dwa typy Matek: kochające swoje dzieci na zabój, chcące opiekować się nimi jak najlepiej, te, dla których dłuższa nieobecność dziecka, sprawia, że świat przybiera barwy black&white. Będą chciały przejąć opiekę nad dzieckiem w największym możliwym wymiarze: zwykle jest to ekspedycja dzieci do Ojca na co drugi weekend. 
Drugi typ: matki,  które niekoniecznie radzą sobie z wychowaniem, dla których dzieci stanowią swoisty ciężar, balast, są niekiedy kulą u nogi, której to za wszelką cenę trzeba się pozbyć, bo przecież imprezy czekają, spotkania towarzyskie, babskie wyjazdy. A do tego przy dziecku tyle pracy: nauka, lekcje, zadania, odprowadzanie do szkoły, przyprowadzanie, nie daj Bóg choroba się przyplącze. Te właśnie, pozbyłyby się dziecka na jak najdłuższy okres. A jeśli jeszcze Ojciec należy do tego typu, o którym tu właśnie mówimy, no to matka taka usprawiedliwiona. Bo przecież dzieci z Ojcem. 
A! zapomniałam jeszcze o jednym. jeśli tenże Ojciec, należy do szczęśliwców ( myślcie sobie co chcecie) co to mają nową partnerkę czy rodzinę, bo mają też prawo do szczęścia ( i tego im, ani była żona, ani partnerka, ani chory system prawny nie odbiorą), to przecież dzieci są też dobrą kartą przetargową. Można próbować to szczęście mu odebrać albo przynajmniej troszkę życie uprzykrzyć. Wtedy taka matka baaardzo chętnie "przekaże" opiekę nad dziećmi Ojcu, aby nie daj Bóg nie było Mu zbyt lekko i różowo, no i by nie miał okazji zwiedzić np Bali w towarzystwie nowej wybranki serca.

3) Ojciec, a alimenty.
Jest rozwód czy rozstanie. Są dzieci. To są i alimenty. I oczywiście nie mówimy tutaj znowu o Ojcach, którym sąd nakazuje płacić jałmużnę w wysokości np 300zł na dziecko, a co za tym idzie, matka powinna pokrywać połowę kwoty niezbędnej na utrzymanie dziecka, czyli miesięczne utrzymanie małoletniego ma kosztować 600zł. Dziękuj Matko Bogu, jeśli masz Ty robotę, w której co najmniej średnią krajową do domu przyniesiesz. Bo inaczej siebie i dziecko za 300zł utrzymać musisz jeśli dziecko maleńkie masz.
Ale my nie o tym oczywiście.
Słyszeliście, by matka jakaś dostała postanowienie sądu o płaceniu na dziecko kwot w tysiące idących? NIGDY!
A Polski Ojciec? Baaaardzo często. 
Komentować więcej nie trzeba. Trochę empatii zanim piana pojawi się na Waszych ustach:) Pomyśl Matko, że jesteś Ojcem w tym kraju...

4) Ojciec, a miejsce pobytu dziecka.
Czy ktoś pyta Matkę gdzie znajdują się jej dzieci, co z nimi robi, w jakich okolicznościach przyrody, kiedy znajdują się pod jej opieką?
A Ojciec zawsze musi podać adres, nr tel, najlepiej jeszcze warunki lokalowe itd.
Równouprawnienie? Brak. 
Aaa! Matka ma prawo wyjechać z dzieckiem na wakacje. Ojciec musi to z matką uzgadniać...

Okazuje się, że miałabym tu jeszcze naście punktów do wypisania Wam. Ale nie chodzi o to by Was zanudzić. Chodzi o to by przypomnieć o problemie bardzo wielu Ojców w naszym kraju, których to prawa nie są w żaden sposób respektowane nawet przez wymiar sprawiedliwości.

Filmik, o którym mowa na początku, zniesmaczył mnie bardzo, mimo, iż jestem kobietą- matką. Niby kampania przeciw rozwodom, niby mająca na celu ratowanie rodziny ( co nawiasem mówiąc, czasami jest tylko przedłużaniem agonii związku) niby pracowali nad nią psychologowie, niby...
Bo z góry przedstawiają Ojca jako bydlaka. Książę się wyprowadził...Ciekawe co na to Tatusiowie z Centrum Praw Ojca i Dziecka? :)

I już wtedy obiecałam sobie ( choć miało na to wpływ wiele wydarzeń i sytuacji z życia wziętych), że jeśli miałabym się kiedykolwiek rozstać z Panem Tatą, zachowam klasę, honor i szacunek dla Niego. Dla mojego dziecka, Dla Leny. Bo wiem, że doceniłaby to bardziej niż PNO ( Program Niszczenia Ojca). A przecież jej dobro jest dla mnie najważniejsze. Bez względu na to, ile musiałoby mnie to kosztować...

PT: 
odejść i rozstań żadnych nie będzie, czy tego chcesz czy nie :)
A Lenka życzy Ci, samych szczęśliwych chwil w życiu. 
Aby żadne śmieci, lęki i niepokoje, nie zaprzątały Twoich myśli. 
Abyś był szczęśliwy tak jak na to zasługujesz.
No i Leni dziękuje Ci, że kochasz mamusię i że jesteś "hajnym tatą"


A oto życzenia dla TATUSIÓW, od tatusiów z Centrum Praw Ojca i Dziecka
>> 23 czerwca to data Dnia Ojca w Polsce,
w dniu waszego święta jak i na co dzień życzymy Wam,
by Sądy były sprawiedliwe i panowało równouprawnienie,
by Sędziny nie były stronnicze i tendencyjne,
aby nasi posłowie uchwalali prawo konstruktywne dla podsądnego,
a nie „buble” pod publikę.
Abyście mieli nieograniczony kontakt ze swoimi pociechami,
byście mogli je współwychowywać,
żebyście mogli się cieszyć uśmiechem swego dziecka każdego dnia,
byli dumni z jego dorastania,
by przemoc stosowana wobec Was i waszych dzieci znikła na zawsze.<<


Dzisiaj też przekornie dla nas- Mam życzenia. Abyśmy zawsze brały pod uwagę emocje, potrzeby i pragnienia dziecka. Abyśmy nie odbierały dzieciom złudzeń nt ich Ojców. Aby kiedyś, gdy dorosną, w zderzeniu z rzeczywistością nie winiły nas, że oszukiwałyśmy je tyle lat, że robiłyśmy z Ojca potwora, że oceniałyśmy niesprawiedliwie. 


I na koniec, jeśli nie słowem, to przemawiam do Was obrazem. I muzyką. Bo ta łagodzi obyczaje :)

12 komentarzy:

  1. Nasz znajomy właśnie po raz kolejny składa apelację od stronniczego wyroku czyli alimentów przekraczających dochody oraz widzeń w pierwszy i trzeci weekend miesiąca ( a jeśli jest pięc weekendów w miesiącu to nie widzi swoich dziewczyn przez prawie trzy tygodnie) i rozwaliło nas jak opowiadał że wg sądu przez rozwód nie może zmienić się w żaden sposób sytuacja materialna dzieci, nie mogą wręcz zauważyć żadnej zmiany w sytuacji materialnej, stąd olbrzymie alimenty bo akurat mamusia byłą bez pracy, - co za paranoja bo przecież w tzw "normalnej rodzinie" też mogą być słabsze momenty w finansach i zadaniem rodziców jest wytłumaczyć dzieciom - no nie pojedziecie trzy razy na wakcje za granicą bo tatuś ma słabszy miesiąc albo gorszą pracę! paranoja w tym kraju ze wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to Polska właśnie! Mnie nasze prawo nie przestaje zadziwiać. Alimenty w kosmicznych wysokościach, które zapewne nie idą na utrzymanie dzieci, a jeśli to są całościowym pokryciem kosztów życia dziecka. No bo bez urazy- jeśli sąd przyznaje alimenty w wysokości kilku tysięcy złotych na dziecko- drugie tyle ma teoretycznie płacić, bo obowiązek łożenia na dzieci leży po połowie na rodzicach, to na co idą te tysiące w przypadku zdrowego dziecka?
      To o czym piszesz, że nie może obniżyć się stopa życia...to również żenujące. I zwykle taki tatuś zmuszony jest opłacać potrzeby i przyjemności mamusi. A już ręce opadają w sytuacji, gdy opieka nad dziećmi przypada po połowie. ..Polska...pewnie to się nie zmieni. Do czego motywuje? Aby tatuś zniknął z życia nie tylko byłej żony ale i dzieci....Trzymam kciuki za znajomego :)

      Usuń
  2. I znów należy się komentarz jak w ostatnim poście, ale cóż się będę powtarzać. Gratulacje dla Pana Taty ze ma tak mądra żonę i dla Lenki... bardzo mądre słowa z życia wzięte nie często brane na forum. Uwielbiam tu zaglądać no: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) :* Ja lubię tematy, których nie wypada poruszać, lub których ludzie po prostu nie zauważają, albo tak im wygodniej. Chyba najprędzej problem ojców w naszym kraju zauważają Ci, którzy w swojej rodzinie mają takiego (brata, drugiego męża, partnera) Normalnie każdy staje po stronie "uciśnionych" matek, co to wcale takie uciśnione nie są, skoro mają siłę i energię na PNO i uprzykrzanie im życia.

      Usuń
  3. Bardzo mądrze piszesz. Zwykle emocje biorą górę, i nie łatwo spojrzeć na wszystko obiektywnie. Dzięki Tobie pięć razy się zastanowię, zanim na oczach córki "potoczę" wojnę z jej tatusiem. Dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest łatwe...Ale przecież jeśli się kocha dziecko to chce się dla niego jak najlepiej...Mam wrażenie, że czasami bardziej od samego rozstania rodziców i wyprowadzki ojca, stresujące dla dziecka jest zachowanie takiej właśnie matki, co to walkę prowadzi, z dzieci czyniąc narzędzie walki...

      Usuń
  4. Sprawy rozstań rodziców są niezwykle trudne. Cierpi zwykle każdy członek (rozbitej) rodziny. Jednak osoby z zewnątrz potrafią dolewać oliwy do ognia, nowa "partnerka" pojawiająca się jako "ta trzecia" potrafi skutecznie uniemożliwić pokonanie małżeńskich kryzysów.
    Oczywiście nie piszę tu o sytuacji w której mąż czy żona po rozwodzie rozpoczynają nowe związki, ale o niszczeniu istniejącego małżeństwa przez świadomą swych działań kochankę czy kochanka. Nawet jeśli zdradzana żona okaże się dzielną i mądrą kobietą i postara się ukryć przed dziećmi swój ból (co byłoby prawdopodobnie łatwiejsze, gdyby nie kochała swojego męża i kalkulowała na chłodno), to przecież one zauważą. Dzieci odbierają emocje dorosłych. Odejście ojca do innej kobiety to ogromna trauma dla każdego dziecka i ogromne wyzwanie dla zranionej żony i matki. Leczenie ran wymaga czasu i przyjaznego otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem nieco innego zdania, tzn. byłabym wdzięczna mamie, gdyby wiele lat wcześniej rozwiodła się z moim ojcem, zamiast tkwić w chorym związku. Bo "dla dobra dzieci" to tylko wymówka matki. Bo o jakim "dobru" mówimy, gdy mieszkając pod jednym dachem skaczą sobie do gardeł na oczach swoich pociech? Jestem też zdania ( i mówię to w pełni świadomie, wiedząc, że kiedyś i mnie może się to przydarzyć) że nowa partnerka jest tylko skutkiem, a nie przyczyną rozpadu związku. Bo kto normalny, kochający i będący kochanym, kogo partner szanuje, z którym mu dobrze, szuka szczęścia w innym łóżku? Wiem, że jeśli PT mnie zostawi, to będę tak samo winna jak i on. O związek muszą dbać obie strony. A jeśli się wypali....nie będę niczego na siłę utrzymywać. Ale chyba nam to nie grozi :)

      Usuń
  5. Mój mąż odszedł od swojej pierwszej żony. Cieszę się że wyrwał się z tego piekła które mu tyle lat gotowała. A teraz jego spotkania z córką są uzależnione od jego ex małżonki. Czyli jak ta ma focha - córki nie zobaczy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz...takie mamusie reprezentują jeden niezbyt wysoki poziom. Nawet jeśli bogate, nawet jeśli prowadzą wielkie przedsiębiorstwa z wieloma podwładnymi. Nieważne. Upadlają same siebie poprzez takie zachowania. Nie trzeba im w tym pomagać. Gratulacje dla męża, że miał odwagę, i że chciał zawalczyć o swoje szczęście... :)

      Usuń
  6. Kiedyś myślałam, że jeśli przydarzyło by nam się rozstanie "nie z mojej winy", to zniszczę P... Teraz już wiem że nie. Dla dobra dzieci zachowałabym swoje negatywne emocje w sobie, wyżyła się z Chodakowską, biegając czy jakkolwiek inaczej, ale nie na ich TACIE...
    Obejrzałam ten teledysk. Fatalna ta piosenka jak dla mnie, ale nie o tym... Poruszyła mnie. Przez chwilę pomyślałam, co by było, gdyby to matkom tak zabierano, ograniczano prawa do widzenia z dziećmi, że mogłoby mnie to spotkać. Ukłucie w sercu, jakie poczułam dało mi szanse zrozumienia, co czują tatusiowie po rozwodach... Nie ważne czyja to wina, po rozwodzie dzieci powinny mieć równe szanse przebywania z mamą i tatą - już i tak jest dla nich wystarczająco ciężkie, że nagle mama i tata nie są razem, że trzeba dzielić czas na oboje... :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny tekst, samo życie! Też widziałam sporo takich historii... Nigdy nie zrozumiem jak kobiety mogą mścić się na facetach kosztem dzieci! A w ogóle jak można traktować tak mężczyznę, którego się kochało i, z którym chciało się mieć te dzieci! Ja, jako mama dokładam wszelkich strań aby mój mąż był dla dzieciaków najlepszym i najważniejszym facetem na świecie, teraz i w przyszłości - bez względu na wszystko!

    OdpowiedzUsuń