czwartek, 19 czerwca 2014

Jestem sobie przedszkolaczek czyli co każdy rodzic wiedzieć powinien..


 Jedni mają to już za sobą, innych ta wątpliwa przyjemność czeka nadal. Dlaczego wątpliwa? O tym będzie dzisiejszy post.
Miałam ja kiedyś epizod w życiu, kiedy to "bawiłam" się w Ciocię przedszkolankę.
Na punkcie dzieci od zawsze miałam przysłowiowego fioła. Więc możliwość takiej pracy w młodym jeszcze wieku, była dla mnie cudownym doświadczeniem. Każdego dnia, przez trzy lata, spotykałam nawiedzonych rodziców ( oczywiście nie wszystkich), którzy jakby mogli, to jedliby za dziecko, uczyliby się za dziecko, siusialiby też i Bóg jeden wie co jeszcze. A co najgorsze dla mnie jako personelu przedszkola: płakać potrafili bardziej niż dziecko, stać pod drzwiami, i przekazywać nam każdego dnia listę (nie krótką) tego co dziecko lubi, chce, może, a czego nie.
O zgrozo!!! Przyrzekałam sobie, że nigdy takim rodzicem się nie stanę. No przecież to wariaci z toksycznymi relacjami jakie wiążą ich z dziećmi. Właściwie JE. Bo tatusiowie podejście mają zgoła inne.
10 lat później.
Poszukujemy właśnie przedszkola dla naszej córy.
Dla tej wyjątkowej.
Najlepszej.
Najbardziej kruchej i bezbronnej z istot na ziemi.
Najbardziej wrażliwej.
No i bum!
Jestem jedną z nich! Matek wariatek, które niewątpliwie będę podsłuchiwały pod drzwiami przedszkola, czy aby ktoś na moje dziecko nie krzyczy ( przecież taka ona wrażliwa!)
czy nie zmusza do jedzenia ( przecież ona nie lubi surowej marchewki!)
czy nie rozkazuje ( przecież wszystko rozumie i jest grzeczna, ale lubi żeby jej wyjaśnić i użyć argumentów!)
czy je czystymi dłońmi ( przecież mogła dotykać tylu rzeczy!)
Boże mój!
Nie jest dobrze: mam już swoją listę jak te wariatki sprzed lat.
Wyszukuję powody dla których nie warto oddawać dziecka pod opiekę obcych ( zapewne złych i niekompetentnych) bab.
Po krótkich poszukiwaniach jestem skłonna do przedszkola jej nie zapisać. Siedzieć. Niańczyć. Nie pracować. Nie rozwijać się. Nie robić nic z własnym życiem i ze sobą. Tylko dbać o moją pociechę.
I znowu bum!
Jestem Matką, ale i kobietą. Chcę się spełniać i realizować. Chcę odnosić sukcesy i być niezależną. Chcę być Panią swojego losu. A zamknięta w czterech ścianach będę tylko dobrą Mamą. Kucharką. Praczką. Sprzątaczką. Owszem, to też misja. Ale chcę żeby moja córka była kiedyś ze mnie dumna nie tylko dlatego, że nikt jej gaci nie wypierze tak jak ja.
Tak więc jest decyzja. Szukamy przedszkola. Mimo iż Lena ma 2,5 roku. W grudniu skończy 3 lata. Chcę żeby od początku roku z rówieśnikami chodziła już do jednej grupy.
Jako była "przedszkolanka" podzielę się z Wami na co warto zwrócić uwagę przy oddaniu dziecka pod opiekę obcych osób.





   
WARUNKI LOKALOWE:
ja od razu skreśliłam z listy małe przedszkola, które mieszczą się w lokalach usługowych, na parterze większości budowanych bloków. Dlaczego? Zwykle małe, niedoświetlone salki, pomieszczenia zaplanowane na małym metrażu, brak ogrodu, w którym dzieci mogą się pobawić.

Idealne przedszkole:

-dom z ogrodem, z kilkoma drzewami, pod którymi dzieci w upalne dni mogą się schować. Często przedszkola wcale nie mają ogrodu. Lub trzeba do niego dojść, przechodząc na druga stronę ulicy, lub co najlepsze opcjonalnie dla ogrodu, mają taras na wysokości 1 piętra, NIEZABUDOWANY!!! Widziałam na własne oczy!

- plac zabaw przystosowany do wieku i potrzeb dziecka. Najważniejsze by było bezpiecznie. Warto przy oglądaniu przedszkola sprawdzić stan huśtawek, zjeżdżalni, małpich gajów. Trafiłam na plac zabaw, gdzie ogrodowe akcesoria były zardzewiałe, ostro zakończone, jakby z odzysku po zlikwidowanym 20 lat temu placu zabaw.  Jeśli dziecko nie wróci, któregoś dnia ze "stygmatami" na dłoniach to proponuję- niech skreśla cyfry w totka- musi być pierońskim szczęściarzem.

- kuchnia- nawet jeśli przedszkole posiłkuje się cateringiem, obsługuje go w kuchni, która często pozostawia wiele do życzenia. Szczególnie w kwestiach czystości i higieny. Ja zapewne poproszę o pokazanie tego pomieszczenia ( mówiłam, że nas nigdzie nie przyjmą! :)

- toalety- ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, większość przedszkoli, które oglądałam, nie ma specjalnie przystosowanych do wzrostu dzieciaków toalet i umywalek. Nie muszę mówić dlaczego to ważne prawda? Wybaczcie, ale jak mały chłopiec ma się nie podsiusiać jeśli przychodzi mu załatwiać potrzeby w toalecie Guliwera?

- szatnie- szczególnie przedszkola w bloku, nie mają takiej extra powierzchni do wygospodarowania na szatnię. Tak więc dzieci np zimą rozbierają się w maleńkich przedsionkach przy wiecznie otwierających się drzwiach. Komentować nie trzeba.

-  sale- często małe, ciemne, szaro-bure. Dostosowane zdecydowanie dla mniejszej niż rzeczywista liczby dzieci. Jak naszym dzieciom ma być w takim miejscu dobrze?

- sala do leżakowania- czyli zwykle sala gimnastyczna lub dowolna z sal przedszkola. No i tu właśnie pojawia się problem. Zwykle przedszkola po macoszemu traktują tę przestrzeń, rozrzucając byle kocyki na podłodze, gdzie kładą się nasze dzieci. Co lepsze rozkładają coś na wzór leżaczków. Wtedy jest już nieźle. Najgorszy jest dla mnie fakt pościeli dziecięcej i jej przechowywania. Koce, poduszki fruwają gdzie bądź. TAK! mam obsesję, ale nie chciałabym, by moje dziecko spało na kocyku, który uprzednio został podsikany przez inne dziecko. Myślicie, że się nie zdarza! HAHAHA :)

- dojazd i parking- niby nieważne, ale jeśli spiesząc się rano do pracy, przyjdzie Ci wyjeżdżać ze ślepej uliczki lub takiej, która korkuje się na 15 minut, albo gdy w locie będziesz wyrzucać dziecko z samochodu, bo nie ma gdzie zaparkować to wspomnisz moje słowa. Uprzednio posyłając w stronę słońca kilka wypikanych tu z racji cenzury słów..

CZYSTOŚĆ- wbrew pozorom pozostawia często wiele do życzenia. Generalnie pierwszym co mnie odrzuca, gdy patrzę na przedszkole, są stare zszarzałe dywany/wykładziny, otrzymane zwykle jako dar losu dla przedszkola. A podskocz tylko na takim, nie ma opcji byś nie pokryła się chmurą białego pyłu. 

 POSIŁKI:
- dla mnie duże znaczenie ma czy jest to catering czy własna kuchnia. Mimo, iż nie ma reguły, że własna kucharka, we własnej przedszkolnej kuchni zachowuje normy i zasady HACCP, o tyle, nie oszukujmy się, że Pani Henia z cateringu, gotująca dla setek mieszkańców danego miasta, sprawdza czy na sałacie nie ma robali, a klopsy powstają z mięsa mielonego, a nie ze wszystkiego co przyjmie fabryczna maszyna mieląca ( oczka, kostki, chrząstki itd)

- niedopuszczalne dla mnie jest zmuszanie dziecka do jedzenia. Owszem, czasami Panią Przedszkolankę, która ma do wykarmienia 15, a czasami i 25 gęb maluchów, może trafić szlag, ale akcje w stylu: "zwymiotowałeś do talerza, będziesz to teraz jadł!", proszą się o umoczenie gęby takiej Pani w tymże talerzu. 

- i ze skrajności w skrajność- zdarza się, że zwłaszcza maluch, który wolno przeżuwa, nie potrafi jeszcze pięknie jeść, nie jest przypilnowany, a co za tym idzie, zjada tylko niewielką część porcji, resztę możesz przeglądnąć na jego ubraniu...

- czy posiłki są różnorodne, a dziecko najada się do syta- zdarza się, że porcje dzieci dzielone są na dwie lub trzy części, a dziecko, które prosi o dokładkę nie dostaje jej, ponieważ przedszkole zamawia mniejszą ilość porcji z firmy cateringowej niż liczba dzieci danego dnia. A jeszcze Ciocie nakarmić trzeba...

OPIEKA NAD DZIECKIEM:
bezpieczeństwo! bezpieczeństwo! i jeszcze raz bezpieczeństwo!
Absolutnie najważniejsze. Takie to jasne? Niezupełnie.

- idealne przedszkole to to z monitoringiem, o dziwo po medialnych aferach, powstają już takie, aczkolwiek nadal jest to zazwyczaj sfera marzeń rodzica

- zwróćcie uwagę na wejście do przedszkola, czy drzwi są otwarte, a wejście w żaden sposób niemonitorowane? Jeśli tak, każdy może wejść do przedszkola, i co więcej, również dziecko może udać się na samotny spacer...zdarza się...

- ilość opiekunów w grupie- już przy dwudziestce dzieci, dwójka to mało, a co dopiero jeśli grupa liczy maksymalne 25. Zresztą w przypadku grupy przedszkolnej nawet dziesięcioro dzieci na jedną opiekunkę to mało, bo wyobraźcie sobie, że trzeba się udać z jednym z maluchów do toalety, wówczas reszta pozostaje bez opieki. Myślicie, że jeden opiekun na grupę się nie zdarza? BŁĄD!

- ogród- spróbujcie podglądnąć pracę Pań podczas wyjścia grupy do przedszkola. Czy dobrze pilnują dzieci i czy jest ich wystarczająca liczba na grupę. Tematów do rozmów "Ciocie" mają zawsze mnóstwo, bo urlopy, bo pazurki, kosmetyczki, bo nielubiana koleżanka z pracy...ale najważniejsze jest znowu bezpieczeństwo dziecka.

- czy dziecko nie chodzi mokre, posikane, jak wygląda dziecko w momencie odbioru z przedszkola. Pani powie, że to nie jej dziecko i mama o nie zadba jak po nie przyjdzie. Ale po pierwsze: wiele to mówi o podejściu do dziecka, a po drugie- nie chciałabym odbierać mojego dziecka z przedszkola, z zupą na ubraniu, z przesikanym pampersem, czy brudną bielizną, bo nie miał mu kto pomóc w toalecie. 
Wiele mam wspomnień z pracy w przedszkolu, wiele wad i zalet mogłabym wymienić, natomiast fakt jest taki, że personel zawsze dbał, aby dzieci były przebrane, na miarę możliwości dziecka czyste i uczesane. I myślę, że nie ma w tym żadnej filozofii, nieważne są zarządzenia dyrekcji itd. Po prostu to rola opiekunów grupy i trochę też ich charakter i przyzwyczajenia.

WYCHOWANIE i ROZWÓJ
przypadkowo na końcu. Choć to bardzo ważna kwestia. 
Jako Matka dwulatki, wciąż najważniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo i sposób traktowania mojego dziecka. Odnoszenie się do niego z należytym mu szacunkiem i egzekwowanie również jego praw. Na samą edukację ma jeszcze trochę czasu, douczyć mogę też w domu, zresztą małe dziecko uczy się głównie poprzez zabawę. 
Na co zwrócić uwagę?
- czy placówka objęta jest nadzorem kuratora oświaty
- czy zajęcia obowiązkowe jak i dodatkowe ( często oddzielnie opłacane) są rzeczywiście przeprowadzane i w jaki sposób?
- czy wszystkie dzieci mają możliwość czynnego udziału w zajęciach ( nawet te wstydliwe, wycofane) ?
-  czy dzieci wykonują prace plastyczne? jak często?
- jakie metody nauczania stosuje przedszkole?
- czy dzieci mają dostęp do materiałów plastycznych, dydaktycznych, książek.
- czy przedszkole współpracuje z psychologiem i logopedą?
- warto też sprawdzić, czy dyrekcja i pracownicy są wykwalifikowanymi pedagogami... Do założenia przedszkola dzisiaj potrzeba tylko pieniędzy. Może to zrobić każdy. Organizując tym samym miejsce pracy dla wielu członków rodziny. Jeśli to rodzina pedagogów to świetnie. Zwykle jednak pedagog pracujący na etacie nie posiada wolnych środków na założenie własnego przedszkola. A co za tym idzie dyrektorami stają się byli pracownicy korporacji lub dyrektorzy firm. Kilka lat pracy w korporacji, wiadomo co potrafi zrobić z układem nerwowym człowieka :D Sprawdźcie więc kwalifikacje całego personelu. 


Na co zwrócić uwagę, gdy dziecko jest już przedszkolakiem:
- czy nie jest zmuszane do jedzenia,
- jak zwraca się Pani Dyrektor do personalu- możesz mieć pewność, że tak samo zwraca się do dzieci
- czy dziecko nie moczy się na hasło:" idziemy do przedszkola" lub odpieluchowane już dziecko, nagle znowu moczy się w przedszkolu
-na materiały i narzędzia pracy dzieci- czy ich nie brakuje i w jakim są stanie, przedszkole przecież pobiera nie tylko comiesięczne czesne, ale również wpisowe, którego część ma być przeznaczona na materiały do zajęć.
- czy widać efekty uczęszczania dziecka na dodatkowe (płatne) zajęcia?
- czy personel nie okłamuje nas w kwestii jedzenia. Wolę moje dziecko dokarmić w domu, niż słuchać każdego dnia jak to "córka zjadła cały talerz zupy, kilogram ziemniaków, wiadro marchewki, i pół wieprzka. Jestem jej Matką! i o ile wiem, że dziecko przy dziecku przełamuje się np do nielubianych wcześniej potraw, o tyle nie uwierzę, że mimo iż objada w bezczelny sposób pół przedszkola to waga leci w dół...

Pierdyliard rzeczy jeszcze można by wymieniać, ale nie w tym rzecz. Z jednej strony każda matka posiada nabytą z cudem narodzin intuicję, ale z drugiej strony niejednokrotnie przyszło nam już słuchać o dzieciakach wiązanych na całe dnie w przedszkolu, zmuszanych do jedzenia, bitych. Więc tutaj sama intuicja nie wystarczy! Nie łudźmy się! Dlatego mamy prawo ( a nawet obowiązek!) oczekiwać od przedszkola odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania, mamy prawo obejrzeć wszystkie pomieszczenia przedszkola, w których nasze dziecko będzie przebywało wiele godzin dziennie, mamy w końcu prawo poznać wcześniej personel przedszkola, osoby którym powierzamy nasze dziecko. Jeśli dyrekcja nam tego nie umożliwia, jeśli nerwowo ukrywa pomieszczenia lub nie udziela informacji, wiedz, że diabeł się już Panią Dyrektor zainteresował.

Daj mi Boże dokonać w tej kwestii dobrego wyboru. Amen. 

Ps. wredny charakter Matki (niktniezrobitegojakja), podpowiada mi, że odpowiednie przedszkole dla Lenki znajdę dopiero wówczas, gdy je sobie sama założę :)


fot. kapturek-walcz.pl
       jjartstudio.pl

10 komentarzy:

  1. Moja Maja jest w takim samym wieku :)
    od września rusza do przedszkola i póki co trafiłam na idealne ( chyba)
    Zwiedzałam je w tamtym roku jako alternatywę żłobkowania i zakochałam się. Posiada wszystkie punkty z Twojej listy ( no placu zabaw nie widziałam)
    Przedszkole nowe, z dużymi salami, malutkimi kibeleczkami, prysznicem ( do wykąpania dziecka jeśli miało wpadkę), oddzielne sale do spania, super wyposażone sale, własna kuchnia, monitoring, domofon. Mam nadzieje, ze się nie zawiodę. Jedyny minus przedszkole na drugim końcu miasta, ale wole jechać po mała 30 min dłużej i mieć pewność, ze jest w świetnym miejscu.
    Mam nadzieję, ze i Wam sie uda coś dopasować :)
    Powodzenia w szukaniu

    OdpowiedzUsuń
  2. Ufffff...przeczytałam. Nie wiem tylko czy ja dobrze rozumiem, ze chcecie posłać Lenę do państwowego przedszkola???? Jeśli tak to niestety ale żyjesz w krainie marzeń i snów. Na jedno daziecko w przedszkolu jest kilka chętnych i uwierz mi ale nikt nie będzie Was zmuszal, żebyście posłali dziecko. Jak by każdy rodzic chciał sprawdzić jak wyglada kuchnia itp to o Panie świety. Myslę ze jestes tak przewrazliwiona jak każda młoda mama, ale większośc dzieci musi przejsc przez okres przedszkolny i przewaznie większość daje rade. Nie mozna popradac w paranoję, ja tez na punkcie moich dzieci mam obsesję, ale trzeba troche wyluzowac. U nas w grupie jest 25 dzieci okolo i jest tylko jedna Pani, jak były w grupie maluszków to były dwie Panie równiez na 25 dzieci. Wiesz ile by musialo kosztowac przedszkole jak by miala przypadac jedna Pani na piecioro dzieci?? Poza tym dziecko tez musi samo uważac na siebie i niestety ale do przedszkola przyjmują dzieci już w miare samodzielne, przynajmniej u nas tak bylo, czyli takie które swoje potrzeby potrafią załatwiać same. Zamin Lena pójdzie do przedszkola minie pewnie jeszcze rok, zobaczysz jak ten czas leci i ze mała bardzo sie usamodzielni. Wyposażenia przedszkoli tez czasami pozostawiaja wiele do zyczenia ale ja wiem ze nie ważne jest czy dziecko bedzie mialo kredki już stare czy nowiuteńkie, czy będzie bawilo sie wypasionymi zabawkami czy tymi sprzed kilku lat a to jaka bedzie miało Panią. To jest najwazniejsze!!!!! Wiadomo ze podstawowe zasady higieny i czystosc są wazne nawet bardzo. Spokojnie jak na wojnie i bedzie dobrze, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kochana! No ja z tej ziemi jestem. Wiem, że rekrutacja do państwowych przedszkoli była gdzieś do kwietnia, i już wiszą listy przyjętych. My do prywatnego musimy, bo po pierwsze Lenka za mała, po drugie za późno decyzja zapadła, a po trzecie to w zasadzie świadoma decyzja. Właściwie chyba cały post jest napisane pod kątem żłobków i przedszkoli prywatnych, bo oczywiście w państwowych nikt Ci łaski nie robi, albo bierzesz miejsce albo nie- jeśli jakimś cudem Ci się trafi.
      Jeśli o prywatne chodzi- ja pracowałam 3 lata w takim właśnie, więc my wpuszczaliśmy rodziców aby zajrzeli w każde miejsce, nie licząc toalety personalu czy pokoju dyrekcji rzecz jasna. Jeśli płacisz od 500zł wzwyż, to masz prawo wymagać, i respektuje to zwykle dyrektor/ właściciel przedszkola, no chyba że jest to jakieś "szczególne" przedszkole.
      Już nie taka młoda ze mnie mama ;P I może dlatego taka odkorbiona na punkcie Leni :) A poważnie: ja oczywiście to wiem. Wiem, że zaczną się choroby, wiem, że pewnie gdzieś ją ktoś walnie, że z czegoś spadnie, nabije guza itd. Tylko wiesz jak to jest...nasłucha się człowiek w tv, że dzieci wiązane i bite, że pedofile itd. Wiem, przypadek jeden na tysiąc, milion...wszystko jedno. Ale drżę o moje dziecko. I oczywiście nie popadam w paranoję. Ale tego co zależy ode mnie, próbuję dopilnować.
      Co do samodzielności. Przedszkola państwowe przyjmowały dopiero od 3 lat do niedawna, nie wiem jak to jest teraz. Ale m.in ze względu na to, że dzieci w tym wieku wykazują dojrzałość i są już samodzielne. Młodsze niekoniecznie. Ale wszystko zależy od rodziców. W prywatnych przedszkolach- klient nasz pan. Pamiętam 4 latkę, której zakładaliśmy pieluszkę nasz czas załatwiania grubszych potrzeb bo miała problemy. Lenka jest bardziej samodzielna niż bym chciała czasami ;) Biegnie sama do toalety nie wiadomo kiedy, załatwia sprawę, sama się ubierze itd.
      Jedynie nie zasypia sama jako dziecię kp.
      Z wyposażeniem masz całkowitą rację. Ja wymieniłam tylko wszystko co mi się nasunęło, natomiast naj...naj...naj...jest zawsze wychowawca i nauczyciel wspomagający. Bo to oni wychowują, opiekują się itd. I powiem nieskromnie, że życzę każdemu dziecku i mojej córce szczególnie takiego duetu opiekunów w przedszkolu jaki tworzyłyśmy ja i ciocia Monika.
      A co do personelu- mówisz poważnie???? jedna osoba na 25 dzieci?? przecież to niezgodne z wymogami.. to kto zostaje z dzieciakami kiedy Pani potrzebuje skorzystać z toalety? Wiele jest przedszkoli przynajmniej u nas gdzie na 15 np dzieci przypadają dwie Panie.
      A się rozpisałam :D
      Pozdrawiamy Was ciepło
      Ps. ja tak psiocze i psioczę, ale tak naprawdę miła jestem i kulturalna..No dopóki ktoś mojego dziecka nie spróbuje skrzywdzić... :)

      Usuń
    2. A o prywatnym przedszkolach piesze....to co innego i podpisuję sie dwoma rękami masz całkowita rację. A to co mowia w TV czasami przyprawia mnie o dreszcz i rozpacz. Dokladnie tak jest ze jesli placisz grubą kase to masz prawo wymagac. Moja szwagierka ma takie przedszkole ale uwazam ze nie kwota za przedszkole nie jest adekwatna do tego co tam robią (ale ciiiiiiii). U nas na prawde jest tylko jedna Pani, jesli chce wyjsc do toalety to prosi o pomoc przedszkolną. A tak jeszcze wracajac do Twojego wieku, serio wygladasz na meeeeeega mlodą mamę, dała bym Ci góra 26 lat. I wiem wiem ze jestes miła i kulturalna:)

      buziaki dla Ws kochane

      Usuń
    3. Moja Li ma 2,5latka (w lutym 2015 skończy 3), i od września będzie chodzić do państwowego przedszkola. Z dużymi i przestronnymi salami zabaw, osobną szatnią, 'swojską' kuchnią', własnym placem zabaw.. Jedyne o co się martwię, czy da sobie radę. Większość dzieci będzie trzyletnich, niby tylko pół roku, ale w rozwoju dziecka każdy miesiąc robi różnicę :-)

      Usuń
  3. trochę przesadzasz, to fakt, ale kiedyś ci przejdzie zwłaszcza jak będziesz miała kolejne dzieci. u nas jest jedno przedszkole i nie mam się nad czym zastanawiać, ale jestem z niego zadowolona i chyba mniej przewrażliwiona, bo to już moja kolejna pociecha w instytucji publicznej

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas już decyzja podjęta, od września Zosia idzie do prywatnego przedszkola na naszym osiedlu. Chodzą tam dzieci wielu sąsiadów, złego słowa nie słyszałam. Byłam, obejrzałam, kilka razy rozmawiałam z mega sympatyczną dyrektorką. Niemal codziennie obserwuję spacery przedszkolaków i ich zabawy na osiedlowym placu zabaw i boisku - panie zachowują się bardzo profesjonalnie, są sympatyczne i empatyczne dla dzieciaczków. Mam nadzieję, że będzie dobrze i że Zosia szybko się zaklimatyzuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas już decyzja podjęta, od września Zosia idzie do prywatnego przedszkola na naszym osiedlu. Chodzą tam dzieci wielu sąsiadów, złego słowa nie słyszałam. Byłam, obejrzałam, kilka razy rozmawiałam z mega sympatyczną dyrektorką. Niemal codziennie obserwuję spacery przedszkolaków i ich zabawy na osiedlowym placu zabaw i boisku - panie zachowują się bardzo profesjonalnie, są sympatyczne i empatyczne dla dzieciaczków. Mam nadzieję, że będzie dobrze i że Zosia szybko się zaklimatyzuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. normalna to ty nie jesteś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...jak podobno 75% populacji :) Wolę być nienormalną Matką, ale dać mojemu dziecku wszystko co najlepsze, niż być matką, która dobro swoich dzieci ma w głębokim poważaniu.
      Jeśli akurat na podstawie tego posta uznałaś, że nie jestem normalna, to zapewniam Cię, że należysz do tego zacnego grona 75% populacji... Buziunia

      Usuń