piątek, 1 sierpnia 2014

"Moja przyjaciółka anoreksja.."




 Szkoła podstawowa. 
Okres dojrzewania. Od niego zwykle się zaczyna. ZWYKLE. Ale o tym za chwilę. 
Dziewczynka zaczyna nabierać kobiecych kształtów, biodra poszerzają się, powiększa się biust. Nie każda to akceptuje. Bo koledzy chichocą, gdy biegnie na WF'ie, bo rodzeństwo nabija się z pierwszego biustonosza, który wystaje spod bluzki. Do tego pierwszy trądzik, pierwsza miesiączka. Coś dzieje się z dziecięcym do niedawna ciałem. TO ciało skrywa tajemnice...jeszcze nieodgadnione dla nastolatki.
Waga rośnie. Pojawiają się kompleksy.

Liceum.
Jest ich więcej. Dojrzewających. Zgłaszających "x" na WF'ie. Jest raźniej. Ale te okrutne szczęściary, obdarzone genami idealnej sylwetki, bez względu na ilość pochłanianego pożywienia, odbierają poczucie radości z przynależności do "wspólnoty" młodych kobiet. 
Waga przy 168 cm dochodzi do 65 kg. Przed śniadaniem. 

Dieta. 
Zaczynają się pierwsze próby ograniczania choćby słodyczy. Przecież koleżanka potrafi. 
Ona tak. Ja jednak nie. 
Kolejna próba. Może tygodniowe oczyszczanie organizmu "skurczy" żołądek i później już jakoś pójdzie.
Ale odmówić babci pysznej szarlotki, która właśnie wyjechała z piekarnika...? 

Studia.
Świetny okres. Jeśli dzienne- i tak albo masz ograniczone środki i nie dojadasz. Albo nie masz czasu. Albo brak garnuszka mamusi samoistnie zmniejsza żołądek. 
Jeśli zaoczne- biegasz do pracy. Nie dojadasz. W weekend na uczelni. Coś tam zjesz podczas okienka, ale i tak na niewiele możesz sobie pozwolić, bo opłacasz przecież studia.

Wybraniec serca. Poznajesz Go. Dopada Cię strzała amora. Teraz to już musisz schudnąć. Przecież....no sama wiesz...

Milion powodów, by się pogłodzić. Tyle samo diet. Głowa już dawno choruje. Dusza również...

Bez względu na finał tej historii chorujesz już do końca życia...

***


Ostatnio na jednym z blogów ( pewnie doskonale Wam znanym) przeczytałam komentarz jednej z czytelniczek na temat wagi bohaterki bloga..że otyła, że do lekarza powinna iść, że skrzywdzona przez rodziców...
Nic w TAKIEJ trosce nie byłoby złego.
Jest jednak jedno ALE. Owa bohaterka ma lat 2. Ma fajne udko, które śmiało można uszczypnąć. Nie wbijesz paznokcia w kość. Ba! Ma nawet odstający dziecięcy "bęben". Dla tych, którzy owej bohaterki nie znają, prosiłoby się tutaj wkleić zdjęcie.

Kompleksów mam pewnie więcej niż włosów na głowie. ZAWSZE będę uważała, że waga pokazuje zbyt wiele. Również dzisiaj, gdy po kąpieli stanęłam przed lustrem. 
Zdarzyło się pewnego dnia, że moje dziecko zapytało, dlaczego nie jem z Nią i z tatą. 
Pierwsza żółta kartka.
Nie jadłam, bo...nie byłam głodna akurat.
Innym razem, Lenka stwierdziła sama, że mamusia nie je. Wprawdzie był to jej drugi obiad, do towarzystwa Tacie, a ja rzeczywiście jadłam wcześniej z Nią.
Ale była to już druga żółta kartka.
Od tamtego dnia zaczęłam się zastanawiać częściej i bardziej kontrolować to co mówię i robię przy moim dziecku w temacie żywienia... 

NIE CHCĘ, aby moje dziecko patrzyło kiedyś w to samo lustro co ja. 
Dlaczego o tym piszę..?
Zaburzenia odżywiania występują u coraz młodszych dzieci. To już nie jest problem dorosłych kobiet. Coraz częściej chorują dzieci poniżej 12 roku życia. 
Komentarze na wspomnianym blogu mnie powaliły. Rzuciły o podłogę.. Znokautowały. 
Jeśli dzisiaj piszemy już i komentujemy wygląd dwulatki, która rzekomo jest otyła i powinna ograniczyć jedzenie, to co zaproponujemy nastolatce?
"Zaprzyjaźnij się z Anoreksją?"
Aż strach pomyśleć, że moje dziecko spotka na swojej drodze takich życzliwych, którzy to poinformują je w wieku kilku lat, że waży za dużo..
Mamo! Siostro! Bracie! Kuzynko! Sąsiadko!
Nigdy nie komentuj wagi dziecka, nastolatki, kobiety! Pomóc można na wiele sposobów.
Myślisz, że dziecko, któremu powiesz, że jest pulchniutkie, i tak nie weźmie sobie tego do serca??
Mylisz się. 
Myślisz, że Twojemu dziecku to nie grozi?
Uwierz! Grozi!

Kachna nie chce być grubachna. Ania nie chce być jak bania. A Ula jak krasula. 
A Ty nie chcesz później mieć na sumieniu istoty, która tak bardzo chciała wreszcie stać się Paulinką- Chudzinką, Kasieńką- Szczupleńką, że własne nogi, nie chcą jej już nosić krętymi ścieżkami tego świata...



pic.kobieta.onet.pl

19 komentarzy:

  1. Moja 2,5 letnia corcia zauważyła że Tata Świnka ma duży brzuszek, ze nie jest tajny, ze jest tematem rozmow i żartów swinkowej rodziny. Sama Helusia jest w wazy więcej niż większość swoich rówieśników chociaż nie wygląda. My sami mamy kilka kg za duzo, mój jeszcze niedawno ciążowy brzuszek jeszcze trochę wystaje a ona zwraca na to iwge i porównuje do dużego brzuszka Taty Świnki. I sama nie chce mieć takiego. Nie tylko komentarze ze strony otaczających nas ludzi wzbudzają negatywny obraz siebie ale i bajki dla dzieci uważane jako niegroźne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Już nawet "Świnka jest Chudzinka". Wszędzie trąbią i pokazują kobiety idealne. W rozmiarze 0. A szczególnie dzieci i młodzież nie mają pojęcia o cudownej mocy photoshopa.
      Ja dlatego właśnie zaczęłam się pilnować, nawet w komentarzach kierowanych w stronę Lenki. Na mnie całe dzieciństwo z czułością mówili:" Kachna- Grubachna" Boże!!!! Jak ja tego nienawidziłam!! Nigdy nie powiem mojej córce:" jesteś taka glubiutka!" Na wszelki wypadek...

      Usuń
  2. Zróbcie konkurs na najmadrzejszego bloga, ja oddam głos i namowie moich znajomych, ba sami się przekonają! Jestem matka od niecałych 2 lat blogi dziecięce śledzę od niedawna, Wasz jest tak interesujący ze jednego dnia przeczytałam go od początku. Tonie jest blog którego się ogląda to jest blog na który zaglądam codziennie i z otwartą buzia i zaciekawieniem czytam nowego posta. Szczcun dla mądrej mamy, widać że masz instynkt i darzysz córkę miloscia! Bloga prowadzisz z pasją, widać że masz przekaz do innych matek nie chwalisz się tylko modna garderoba i piękna Buzka córci. Obywiecej takich blogów chociaż drugiego takiego już na pewno nie znajdę. Wierna fanka ✌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BARDZO DZIĘKUJĘ!!!! Nie chcemy tylko ładnie wyglądać :) Tyle miłych słów! Wzruszyłaś mnie do łez- dosłownie! Pozdrawiamy baaardzo ciepło! :*

      Usuń
  3. bardzo mądrze napisany post! ;) To prawda, że niektórzy mają nadwagę i inni powinni im pomóc, ale na pewno nie dokuczając im, bo często może to być tragiczne w skutkach. Powinnyśmy akceptować siebie takimi, jakie jesteśmy i dążyć do doskonałości, ale nie tej pokazywanej w telewizji, gazetach, czy internecie i nie tej wyznającej zasadę ' po trupach do celu'.

    życzę wielu uśmiechów i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie..Niestety często nie zdajemy sobie sprawy, "kłapiąc" ozorkiem, że komuś naprawdę możemy sprawić przykrość..Podobnie delikatna i ostrożna jestem w temacie ciąży, i zadawania pytań:" kiedy wreszcie dzidziuś?"- gdy dziewczyna już chwilę po ślubie nie posiada potomstwa. Bo może to jej największe niespełnione marzenie...Może nigdy się nie spełni...A może właśnie straciła upragnione noszone pod sercem dziecko...

      Usuń
  4. Czysta prawda. Ja usłyszałam wiele, zbyt wiele i na temat wagi i na temat braku dziecka. Cieszę się, że jesteście dziewczyny. Dzisiaj jestem silna, mam Lenkę. Ale wspomnienia ciągle bolą. Apel do wszystkich: zastanówcie się dwa razy zanim się do kogoś odezwie cie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiechajcie się dużo do siebie i zapomnijcie o tym co przykre.. A tych, którzy Ci dokładają, obchodź szerokim łukiem. Przecież są milion razy gorsi, niż kilka zbędnych kilogramów czy słów... Buziaki :*

      Usuń
  5. Tez chciałam napisać kilka słów na ten temat.. nie wiem czy nie zabiorę głosu .. ludzie jak widać czepią się wszystkiego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie życie i taka...mentalność...Niestety :/

      Usuń
  6. Bardzo dziękuję za tego posta! Chciałabym go przesłać do setek ludzi, których spotkałam na swojej drodze w życiu...
    Jesteś DOBRYM I MĄDRYM człowiekiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję baaaaardzo...To Wy jesteście motywacją. A tymi biedakami się nie przejmuj. Życie im odpłaci :)

      Usuń
  7. Zawsze się dziwiłam że grubemu nie wolno powiedzieć ze jest gruby a chudemu wolno. Od szkoly średniej pamiętam jak mi dokuczali jaka chuda anoreksja itd Wzrost 168 waga w najgorszym momencie 48 kg czyli nie az tak żle. Jadłam jadłam a waga nadal średnio ok 52 kg cały czas kazdy jaka chuda (chciałam przytyć nie mogłam ;-() a tekst " ona to jest szczupła a Ty to jesteś chuda" bede pamietała do smierci. Bolalo bolało w spódnicy nie chodziłam od 16-32 roku zycia Ok 1,5 roku temu zachorowałam i biorę chormony waga 58 kg Teraz czuje sie jak naprawde laska, ale Ci co wytykali palcami już tak glośno nie mowia ale super wygladasz. I TO JEST ZAWIŚĆ LUDZI !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo niestety więcej ludzi jest grubych, otyłych niż szczupłych. I "chudość" traktują jako wielkie szczęście, farta. Dlatego rzeczywiście nie widzi się w tym problemu...Ano właśnie...Ja mam czasami wrażenie, że grubsi od nas, jeśli komentują jacy "chidzu" jesteśmy obrzydliwie, to po to byśmy przytyli i nie wywoływali w nich zazdrości...A później kiedy przytyjemy, jesteśmy już jak ONI i choć nawet ich zdaniem nie wyglądamy dobrze, to przynajmniej nie muszą nam już zazdrościć...

      Usuń
    2. No własnie zastanawiasz sie jak Twoje dziecko znajdzie na drodze życzliwych że powiedzą ze jest grube. Na moim przykładzie widzisz że do chudych też sie czepiają nie wiedząc jak mozna psychicznie kogoś zniszczyć. ( Nigdy się nie odchudzałam jadłam za dwóch a tarczyca wyszła dopiero po urodzeniu dziecka )
      Nie ma reguły ludzie są okropni. Ja rozumiem że "laska" mowi do chudego ale Ty chudy albo do grubego ale Ty gruby jesteś. Ale do mnie przeważnie mówiły osoby otyłe one są super tylko ja be ;-( Ani ja nie byłam super ani one. Tylko mi mozna było powiedzieć ze jestem chuda ale ja do kolezanki że ma grubą d..e to już nie.
      Mam nadzieje ze moja córka nie bedzie przechodzić to co ja i na swojej drodze spotka bardziej życzliwe osoby a do grubasków nie należy 14,5 kg i 3,5 roku ;-) Pozdrawiam serdecznie!!!

      Usuń
  8. Mądrze napisane.
    Ja miałam jakieś 4-5 lat jak tata mi powiedział "przestań wreszcie tyle żreć. Zobacz jak ty wyglądasz". Fakt. Byłam dzieckiem pulchnym, tłuściutkim. W tamtych czasach dzieci pulchnych były 2-3 na grupę w przedszkolu. Teraz jest ich mniej więcej połowa, więc ta pulchność chyba tak się nie rzuca w oczy, jest bardziej normalna. A może tylko tak mi się wydaje?
    Ale te słowa ojca wzięłam sobie bardzo do serca, pamiętam że siedziałam w wannie i połykałam łzy.
    Odbiło się to na mnie jak miałam 14 lat. Był szpital. Kroplówki z glukozą. 2 jogurty dziennie i 10tys. podskoków na skakance.
    I był tata, który w zamian za to, że zjem bułkę słodką chciał mi kupić walkmana (wtedy to było coś). A ja byłam nieugięta.
    Wyszłam z tego, przez pewną niemkę, zupełnie obcą mi osobę, teraz patrząc z perspektywy czasu. Sądzę, że uratowała mi życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze: najgorzej "robią" nam najbliżsi, bo niby im wypada, mają prawo, bo żarty, normalność.
      Myślę, że Twój tata niestety zapłacił zapłacił cenę za komentarze, z których skutków nie zdawał sobie sprawy. Pewnie i ON nigdy swoich słów nie zapomni...
      Dzielna kobietka z Ciebie! Nie każdemu się udaje...

      Usuń
  9. Trochę niewiarygodny tekst bo wyglądasz jakbyś mało jadła :) Tak rodzice bądźmy dla dzieci wiarygodni i celebrujmy wspólne posiłki. Mama małej dziewczynki jedząca sałatę to zły przykład .Ostatnio jak moja 11 siostrzenica, która trenuje gimnastykę artystyczną chwaliła mi się, że ma najszczuplejsze uda w całym zespole....Opowiadała mi jak porównywały się z koleżankami :( E ma według BMI dużą niedowagę i sam dietetyk zaleca aby nabrała trochę masy....Niestety ale świat nie rozumie , że ludzie więksi nie zawsze sa więksi z lenistwa czy zaniedbania. Czasami są choroby np tarczyca, gdzie redukcja jest prawie nierealna ale cóż duże jest brzydkie a małe ładne. Więc z jednej strony nie rozumiem tej nagonki na grubasów. Ktoś pisze wyżej że nie mówi się , że jest się grubym...czasami to może kogos bardzo zranić zwłaszcza, że na hormony nie ma się wpływu a kobieta przed ciążą ważąca 62 kg teraz waży 85..Mnie się nie podobają chude, aseksualne kobiety a sama kiedyś ważyłam bardzo mało i źle się czułam. I nigdy przenigdy nie będę odchudzać dziecka a nauczę je zdrowego podejścia do jedzenia i zdrowego jedzenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń