wtorek, 14 października 2014

Matka pracująca czyli jak wychowywanie dzieci wybija nam szare komórki...


























Będzie tak szybko, jak szybko toczy się ostatnio nasze życie. 
Wiele fajnego się dzieje. Nie twierdzę, że łatwego.
Organizacja Targów pożera każdą chwilę. 
Kiedy wraca się do pracy po urlopie macierzyńskim czy wychowawczym, każdy sukces cieszy podwójnie. Choćby najdrobniejszy. Każda porażka podwójnie załamuje i zniechęca. 
Kobieta po urodzeniu dziecka- jako pracownik, jakby traci na wartości. Jakby wychowywanie dziecka odebrało jej rozum. Jakby zmniejszyło jej kompetencje. 
A przecież Matki pracujące- bez względu na pełnioną funkcję, stanowisko, zakres obowiązków, zawsze są bardziej obowiązkowe, bardziej pracowite i zorganizowane. Trochę ze strachu ( przed zwolnieniem), trochę z radości ( że wreszcie nie tylko w pieluchach przychodzi im grzebać, a również w dokumentach czasami), z poczucia odpowiedzialności ( za nowego członka rodziny- "zapewnię mu to co najlepsze"), z lepszej organizacji czasu pracy ( przecież musi wykonać swoje obowiązki na czas, bo Maluch czeka w domu/żłobku/przedszkolu) i wreszcie z chęci udowodnienia tym, którzy uważają, że ciąża odebrała lub pokurczyła im szare komórki- że jest dokładnie odwrotnie.
Kobiety! Matki! Pracownice! 
Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście mniej warte niż pozostali pracownicy. 
Nie traćcie poczucia własnej wartości- wydałyście na świat dziecko- niech którykolwiek z facetów z Waszego miejsca pracy, przeżyje to co Wy na sali porodowej- wtedy pogadamy o wyższości mężczyzn nad kobietami ;)



Dzisiejszy outfit Lenki to już właściwie "staroć" w naszej szafie. Spodnie mamy od zeszłego roku. Troszkę poleżały w szafie, bo z chudzinki naszej wszystko leci, co dla jej wieku jest przeznaczone, a później jakoś zapomniałam, że jeszcze Wam ich nie pokazywałyśmy tych spodni. Uwielbiam je. Nawet zamierzałam sobie kupić takie same ;) Albo cokolwiek z tej tkaniny, bo jest świetna nie tylko jakościowo ( przeżyła tysiąc prań, rozciągań, wycierania podłóg, zieleni w ogrodzie itd), ale i "dotykowo". Spodenki nie wyblakły, nie rozciągnęły się. Pewnie ponosimy je jeszcze w przyszłym roku, jako krótkie :) Te spodenki znajdziecie również w wersji legginsów, które widzieliście u nas TU. Właściwie chce się mieć wszystko tej marki. Jeśli jesteście w ciąży, lub karmicie malucha piersią, polecam Wam świetne,  bluzy, które pozwalają nakarmić dziecko, zwłaszcza zimą, gdy bardzo łatwo o zapalenie piersi. 
Bluzeczki pewnie już większość z Was zna. Ja uwielbiam. Mamy je z długim i z krótkim rękawem. Czarne, szare, białe. I co takie niezwykłe w branży dziecięcej- jednokolorowe ;)
Kurteczka również zakupiona była w zeszłym roku. Podszyta jest futerkiem, które można odpinać.
Świetna na taką pogodę jak teraz, kiedy rano jest dosyć zimno, a gdy wracamy z przedszkola, termometr wskazuje kilkanaście stopni więcej.  




















Lenka: spodnie- TU  |  bluzka- Kura-d |  kurtka- TU  |  komin- Mammooni  | buty- Zara

8 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie zdjęcia dzieciaków!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis! Na prawdę mi się podoba :) Pozdrawiam! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. jak cudnie:)

    pozdrawiam
    http://velvetbambi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Uff, już teraz będę wiedziała, jak przekonywać do siebie pracodawców na rozmowach kwalifikacyjnych :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie traćcie poczucia własnej wartości!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja szczerze nie czułam się w ciazy zagrozona, wręcz przeciwnie. Pracując czułam się świetnie. W 7 msc wraz z prezesem przeprowadzałam rekrutację na moje stanowisko a potem uczyłam moją następczynię:)Prawdopodobnie awansowałabym jednak nie wróciłam po u macierzyńskim a zostałam z dzieckiem dłużej i w ogóle nie żałuje!! Podczas urlopu wychowawczym zrozumiałam jednak, żee nie wrócę do pracodawcy . Myślę o swojej działalności i chcę pracować w domu:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń