niedziela, 11 stycznia 2015

Aniołek...


Tak przy niedzieli...
Święta Bożego Narodzenia to magiczny okres w roku. Jedyny taki. Nawet do Kościoła nam wtedy jakby po drodze...
No właśnie- KOŚCIÓŁ. Jestem katoliczką. Bywa, że gorliwą. Bywa, że niedzielną. Bywa też, że niepraktykującą. 

Czy takie Mamy czasy? Czy kościół stał się passe..?

Kiedy dorastałam wszyscy byli katolikami. Jedni bardziej gorliwi, inni mniej. 
Co najmniej w każdą niedzielę, cała rodzina ubierała się odświętnie, dzień zaczynała od udziału we mszy św. Później dopiero był obiad. Do kościoła szli wszyscy. Nie było ateistów. Nie było antychrystów. Nie było niepraktykujących. Do kościoła szedł każdy. Albo się nie przyznawał, że nie był. Bo to wstyd. 

Dzisiaj zdaje się być dokładnie odwrotnie. Przyznanie się do wiary,  do akceptacji kleru, do życia według prawd, które głosi kościół, jest niemodne. 

Po co o tym piszę?
Tuż przed świętami, jechałam windą z dwoma kobietami. Jedna opowiadała drugiej, że nie zapisała córki na religię, ta jakby chcąc dostosować się do poglądów koleżanki, oznajmiła, że ona dziecka ( które właśnie nosiła pod sercem) nie ochrzci, jak będzie chciało to samo to zrobi... 
W parafii do której należą moi rodzice, w której przyjmowałam  co najmniej 3 sakramenty, od czasów mojego dzieciństwa, w szopce stawiany jest Aniołek, który kiwa w podzięce głową, gdy dziecko wrzuca mu pieniążek. Gdy podeszłam z Lenką do Aniołka, widziałam z jakim zaangażowaniem wrzuca kolejne monety, czekając na anielskie "dziękuję", przypomniałam sobie rozmowę dwóch kobiet. Wróciły też wspomnienia z dzieciństwa i czasów młodości. 
W święta, wróciłam do kościoła po okresie "niepraktykowania" lub też "niedzielnego praktykowania". Ale nie o rachunek sumienia tu chodzi. 
Tego dnia będąc w kościele z PT i moją córką na ręku, uświadomiłam sobie jak ważna jest moja rola i przekaz jaki daję dziecku. Nie chodzi tylko o niedzielne msze święte czy sakramenty. Zachowania, tradycje, przyzwyczajenia- to wszystko co my zasiejemy dzisiaj, będzie wzrastało w naszych dzieciach. 
Tak- będę zaprowadzała Lenę do kościoła, będę mówiła jej o tradycjach, świętach. Dopóki jestem za nią odpowiedzialna, wychowam ją tak, aby mogła wybierać. Dam jej podstawy.  Dam jej przykład. Później będzie decydowała sama.

Wbrew temu co dzisiaj możemy mówić, kościół był nieodłączną częścią naszego dzieciństwa. W dużej mierze to on uczył tradycji, przeżywania świąt, stawania się lepszym choćby w szczególnych okresach roku. Nie odbierajmy tego prawa naszym dzieciom, nawet jeśli nie o wiarę, a o tradycję samą chodzi.. Dajmy dzieciom wybór. I dajmy im wspomnienia... Aniołek do dzisiaj tak pięknie kiwa głową w podzięce...
























sukienka: TU |  Buty: TU  | Kozaki: CCC |  rajstopy: Calzedonia |  Płaszczyk, rękawiczki, komin- Lenkowomi by Babcia ;)  |  beret: Next  | torebka: Six

13 komentarzy:

  1. Pochodzę z wierzącej rodziny, chodzę do kościoła regularnie razem z dziećmi i nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Jestem wierząca i chcę aby moje dzieci również były wierzące a nie tylko praktykujące jakąś tradycję czy przyzwyczajenie, chcę aby wierzyły naprawdę i dlatego uważam, że należy im tę wiarę wpajać od dziecka. Gdyby przestały wierzyć, dla mnie jako matki byłoby to ogromnym cierpieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie chodzi o to, by narzucać dziecku wiarę czy tradycje. Chodzi o to aby mu pokazać, że takie istnieją. Niech samo wybiera, ale niech ma z czego wybrać. Ja taką szansę dziecku dam. I wiedzę do tego niezbędną :)

      Usuń
  2. piękne zdjęcia ;-) prześliczny aniołek i stylizacja ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy post, pierwszy wpis z ktorym sie nie zgadzam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Każdy ma prawo do własnego zdania. A z czym konkretnie się nie zgadzasz?

      Usuń
  4. Dopiero będąc mamą widzę jak wiele wyniosłam z domu, jak wiele rzeczy jest dla mnie oczywistych- bo tak było w moim domu, np pielęgnowanie tradycji, chodzenie do koscioła spędzanie świąt, pieczenie ciasta, gotowanie zupy czy balkon pełen kwiatów. Dzisiaj będąc mamą widzę zarówno błedy moich rodziców jak i to co sama chce powielać i przekazywac moim dzieciom. Z wieloma rzeczami w kościele się nie zgadzam, uważam, że jest wiele nadużyć itd. Miałam i nadal mam swoje lepsze i gorsze momenty z praktykowaniem. Ale samo to, że dzięki moim rodzicom mam wiarę wiele razy w zyciu mi pomogło i uważam że czyni moje życie bogatszym. To rodzice dają fundament i argument ze dziecko samo wybierze czy chce chrztu czy nie uważam za bezsensowny. Na tej samej zasadzie niech dziecko samo wybierze w jakim jezyku będzie mówic i nie naucze go żadnego.....Koscioł rzymskokatolicki jest u nas powrzechny nie mamy zbyt dużego wyboru jak np. w USA czy wielkiej Brytani. Ma wiele wad. Ale moim zdaniem nie można nauczyć dziecka wiary bez chodzenia do kościoła. Co zrobi potem to jego sprawa ale to właśnie te wspomnienia, tradycja i wiara mogą uczycnic jego zycie bardziej wartościowym. Niech ma podstawy a wybierze później samo.

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny post...zgadzam się...dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny wpis. Zgadzam się z nim w 100%. Dziś na wielu blogach, portalach, a także od ludzi słyszę, że "dziecko nie będzie ochrzczone, by później miał wybór". Dziecko, które nie będzie uczone religii (i nie mówię tutaj tylko o katolikach), później nie będzie miało podstaw do tego, by religię przyjąć. Co z tego, że poczyta, na czym religia się opiera. Po tym nie zacznie nagle "wierzyć". Jedna z moich kuzynek miała taki "wybór". Rodzice nie ochrzcili jej (choć tu była inna sytuacja bo rodzice są odmiennej wiary). W podstawówce zarządała chrztu, ale nie dlatego, bo wierzyła i chciała wychowywac się zgodnie z nauką Kościoła, tylko dlatego, bo "inne dzieci mają chrzest". Dziś, mimo tego, że sama racjonalnie wybrała swoją religię, nie praktykuje jej, a nawet śmiem wątpić, czy w ogóle w nią wierzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. piękny tekst, piękne słowa, zgadzam się z nim w 100%. A te Panie zapewne za parę lat będą chciały wyprawiać swoim dzieciom huczne komunie, wesela... tylko nie wiem po co, skoro nie uznają kościoła a przede wszystkim Boga! A robienie czegoś takiego na pokazać dla mnie to dziecinada!
    Gratuluję odwagi napisania tak wspaniałego postu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zgadzam się w 100 % dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń