piątek, 16 stycznia 2015

"Tatusiu, a mama jeździła na wujku jak na koniku.." czyli czego NIGDY nie należy robić przy dziecku!!!



       fot. onet.kobieta.pl
 
Wyobraźnia dziecka nie ma granic. Przekonał się pewnie o tym każdy rodzic, słuchając przedziwnych opowieści, o krasnoludkach, o niewidzialnych przyjaciołach, którzy chowają się pod łóżkiem, w szafie, a nawet w głowie naszej pociechy. To co u dziecka nazywamy jedynie wytworami wyobraźni, u dorosłego byłoby już wierutnym kłamstwem. I wszystko jest w porządku, (bo to przecież etap rozwoju malucha), gdyby nie moment kiedy tenże, zostaje przez nas oddany pod opiekę placówki wychowawczej jaką jest żłobek, przedszkole czy szkoła...
Mam dla Was zestawienie kilku zachowań, których nigdy nie należy robić przy dziecku, jeśli nie chcesz by we wspomnianych placówkach wychowawczych patrzyli na Ciebie jak na wariata, lub co gorsza, by w Twoim domu nie zjawił się pracownik socjalny ;)


1. No cóż...mało smaczne, a jednak: nigdy nie puszczaj bąków przy dziecku. Owszem, chciałam napisać to ładniej, ale ostatecznie dziecko i tak ogłosi w przedszkolu, czy podczas kulturalnej, rodzinnej biesiady, że mama ( bo tacie to jeszcze jakoś uchodzi) puściła bąka-zabójcę...
Wyobrażasz sobie minę dystyngowanej starszej cioci lub współpracowników, którzy wpadli na kulturalną parapetówkę?

2. Nie dłub w nosie przy dziecku. Właściwie nie dłub nigdzie. Nie tylko powie o tym przy najbliższej okazji, ale jeszcze może stworzyć historyjkę, o konkursie na wielkość tego co z nosa wyszło...

3. Okazuj czułość tatusiowi/ mamusi, biorąc pod uwagę, że małoletni może okazać się lunatykiem. Zawsze sprawdź czy nie pomyliłaś Tatusiów, przy okazywaniu czułości- bo może Ci nie pomóc nawet argument, że dziecko jest przecież lunatykiem i ma bujną wyobraźnię, gdy tatuś usłyszy takie słowa, jakie usłyszałam ja, pracując dawno, dawno temu w przedszkolu, od pewnego Kubusia ( "ciociu, a mamusia jeździła na wujku jak na koniku")...Ekhm....

4. Nie żartuj z drugiego rodzica, nie wyśmiewaj jego cech...no dobra wad. O ile w niektórych sytuacjach, gdy ów rodzic ( a Twój partner) wkurza Cię ostatnio okrutnie, jego ośmieszenie może Ci przynieść chwilową ulgę, o tyle pamiętaj: działa w dwie strony. O jakich wadach własnych nie chcesz by usłyszał świat? :)

5. Nie poruszaj tematu kompleksów przy dziecku. Nie chcesz przecież, aby przy najbliższej okazji, cały świat dowiedział się, że brzuch ( lub co innego) Ci "wisi", hemoroid wychodzi, a zarost pokrywa już całe Twoje ciało. Życie... ale nie wszyscy muszą żyć Twoim.

6. Nie spożywaj nadmiernych ilości alkoholu, nie tylko ze względu na bezpieczeństwo dziecka, ale na różne dziwne zachowania, których dziecko jest świadkiem. Na trzeźwo świat wygląda inaczej niż się pijanemu wydaje. Mama chodząca na czworakach, bynajmniej nie podczas zabawy z małoletnim, nie wybieli się ani przed dzieckiem, ani przed tymi, którym ono to zapewne obwieści, że bawiła się w kotka miaucząc pod stołem.
A! bądź pewna, że dziecko nie omieszka zarzucić ciociom, wujkom i znajomym, że są sknerami, bo rozlewają buteleczkę winka na kilka kieliszków, a Mamusia przecież zwykle wypija taką sama.

No cóż...świat dorosłych dla dziecka jest dziwny i niezrozumiały. A same dzieci proste i szczere do bólu. Tutaj nie liczą się konwenanse. Mama to "rzecz" święta. Jeśli ona tak robi, to znaczy, że tak wolno i że to przystoi.

Dopiszecie coś do tej listy? Może o czymś sama zapomniałam i moje dziecko z matczynego braku świadomości skorzysta niebawem? ;)

7 komentarzy:

  1. Bardzo często myślę o tym co zostaje w głowie dziecka szczególnie mając na uwadze od kiedy ja pamiętam różne rzeczy z dzieciństwa ( raczej same dobre). Raz zdarzyło mi się zdrowo "pożreć" z Michałem przy Majce i był to duży błąd bo długo o tym mówiła więc widocznie bardzo to przeżyła. Zawsze mnie zastanawia co będzie jej pierwszym wspomnieniem. Mam nadzieję że będą to same dobre wspomnienia. Co do picia to zawsze trzeba być przy dziecku trzeźwym. Jedna nocna jazda do szpitala z drgawkami gorączkowymi uświadomiła nam że można wszystko stracić w ciągu 5 sekund.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prawie alkoholu nie piję, ale nawet jeśli to zawsze jedno z nas jest trzeźwe. Wyobrażam sobie właśnie taką sytuację, kiedy trzeba jechać do lekarza/ szpitala z dzieckiem, dwoje rodziców "pod wpływem" to nie tylko zagrożenie dla zdrowia i życia małego dziecka, ale porażka... Taki lekarz patrzy pewnie jak na patologiczną rodzinę. Szczególnie jeśli po matce widać, że jest pijana... :/

      Usuń
  2. Rodzice strzeżcie sie! Będąc nauczycielem w różnych placówkach (przedszkole, podstawówka, gimnazjum...) nasłuchałam się już wielu historii o których rodzice mych uczniow niechcieliby nigdy usłyszeć, gdyż za pewne zapragneli by zapaść sie pod ziemie! Najgorsze sa chyba kłótnie rodziców, ktore odbijaja sie bardzo na maluchach i zapisuja sie dlugo w ich pamieci!
    Dziewczynka lat 5: "A moja mama wczoraj płakała, i trzaskala drzwiami! bo tata wrócił późno od kolegi, gdzie pil wino i byl baaaardzo pijany! A pozniej blagal mamę pod drzwiami, zeby go w końcu wposcila!"
    "Prosze Pani a moja mama tak sie wsciekla na tatusia, ze oblala go ketchupem i nawet sciany popryskala!"
    Dziecko w piaskownicy o doroslej sasiadce nadchodzacej z nadprzeciwka: "Babcia patrz idzie ta glupia Anka!"
    "Prosze Pani! Prosze Pani! Bede miala siostre! Ale moja mama mowi, ze to byla wpadka!"
    Lista jest dluga...moglabym pisac i pisac...
    Szczerosc dziecieca nie ma granic i dlatego uwielbiam z nimi pracowac!
    Swietny post.
    Pozdrawiam
    K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym dodała by nie narzekać przy nich na rodziców czy teściów, bo wszystko ładnie dziadkom wyśpiewają ;)
    J.

    OdpowiedzUsuń
  4. ale się uśmiałam :)))) no masz całkowita rację!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z weselszych historii: ja pamiętam, jak siostrzeniec na pytanie o prace rodziców, powiedział w przedszkolu, że jego tata tańczy w balecie. Nie wiem jak mu się to udało, ale musiał być przy tym tak poważny, bo Panie mu uwierzyły i za każdym razem kiedy go tata odbierał dziwnie się mu przyglądały, aż w końcu nie wytrzymały i zapytały siostry czy nie poprowadził by zajęć dla dziewczynek:) na co siostra zapytała - a od kiedy matematyka nie jest koedukacyjna? (szwagier jest księgowym) do dziś jest z tego śmiech;

    OdpowiedzUsuń
  6. Trafione w 100%. Tak to już jest, że dzieci zawsze "klepią" innym, co się w domu dzieje :)

    OdpowiedzUsuń