czwartek, 20 sierpnia 2015

Buszująca w zbożu...



Sesja w zbożu marzyła mi się już od dawna. W tamtym roku przespałam zboże, żniwa i całą resztę. Podobnie jak w tym roku i rzepak i lawendę :)
Tę stylówkę pierwszy raz obfotografowałam we Włoszech. Ale gdy podczas wakacji w Gdańsku, zobaczyłam pola pełne zboża, traw, maków, zobaczyłam tam również tę sukienkę.

Może technicznie te fotografie nie są doskonałe ( jak wszystkie mojej roboty:) , ale wgapiam się w nie i myślę, że regularnie będę to robiła, bo przynoszą jakieś...ukojenie, spokój, i poczucie wolności. Tak też czuliśmy się podczas tego spaceru. Nie było tam galerii, nie było ludzi, nie było wielkich atrakcji. Atrakcją stało się buszowanie w zbożu, zrywanie maków, dostrzeganie różnych "obrazków" w chmurach. Dla mnie to wspomnienie dzieciństwa i wakacji spędzanych u Cioci, gdzie wypasało się krowy, zbierało maliny, zawoziło do skupu, wracało wozami, na sianie do domu po dniu spędzonym na żniwach i moczeniu nóg w lodowatej rzeczce. To wspomnienie całkowitej beztroski. Mam nadzieję, że tak kiedyś będzie to wspominała Lenka.


Muszę Wam też napisać coś na temat marki, której sukienkę Leni ma na sobie. Muszę być z Wami szczera, jak zawsze w przypadku pokazywanych przez nas ubrań. Kiedy pojawiła się na rynku, albo kiedy ja na nią trafiłam gdzieś na FB, byłam sceptyczna. Jakoś na zdjęciach ubranka ... ( przepraszam Ma-Lini :) nie wyglądały na dobre jakościowo. Później zobaczyłam je u jednej z blogujących mam.
Wyglądały całkiem nieźle. Bardzo ciekawa byłam więc jak wyglądają "na żywo".
Kiedy do nas doszły...okazało się, że baaaardzo się pomyliłam. A właściwie pomyliły się zdjęcia.
Ubranka są nie tylko piękne, ale i bardzo dobrze wykonane. Tkaniny delikatne, miękkie ( Lenkę często "gryzą" ubranka nawet te uszyte z bawełny). Nic nie dzieje się z nimi po praniu i prasować praktycznie nie trzeba ;P  Zwykle nie reklamuję w ten sposób ubranek, ale tym razem trochę sama chcę wytłumaczyć się przed sobą, za ocenę po pozorach ;)  I ten sposób pakowania...Chcę codziennie dostawać takie przesyłki, choćby puste w środku ;)
Tak, zdarzało mi się prać tę sukienkę na szybko w rękach, by Lenka mogła ubrać ją następnego dnia znowu. Więcej pisać nie trzeba, zobaczcie sami.

Ps. wkrótce kolekcja jesienna. Ostrzymy pazurki.Bo, że będzie pięknie, to pewne!



 Lenka: sukienka- Ma-Lini



















I ostatnie foto "obrobione" przez fot. Emilię Tymińską :)
UWIELBIAM!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz