sobota, 27 lutego 2016

Jak wyleczyć ząbki Maluchowi?



 Pytacie mnie często o ząbki, lapisowanie itd. Fakt, ani to ładne, ani...No nie oszukujmy się, wygląda jak próchnica. Ale jeśli nie ma wyjścia, warto na jakiś czas ząbki zalapisować, aby przedłużyć im życie, do czasu kiedy dziecko pozwoli na inne metody leczenia. Lenka pozwoliła na to bardzo wcześnie. Właściwie wcześniej niż się spodziewaliśmy. 


  Podczas jednej wizyty, dała oczyścić ( wiertłem!) lapis, chorą tkankę i wypełnić, aż 3 ząbki. Było to jakieś...1,5 roku temu(?) O lapisowaniu pisałam też TU
Dajcie szansę swoim dzieciom, nie bójcie się bardziej od nich samych. Najlepiej pozwólcie działać stomatologowi, dziecko przy rodzicach naciąga, wykorzystuje, wymusza czasami płaczem. Przy stomatologu chce pokazać jakie jest odważne i "dorosłe". Lepiej posadzić dziecko na fotelu, i schować się "za głową". Dobry stomatolog poradzi sobie i zagada nawet największego wiercipiętę. No prawie każdego ;)

Kilka ważnych rzeczy:

1. DENTYSTA SADYSTA
Musicie znaleźć odpowiedniego stomatologa. Nie "ciuciacza", który będzie płakał razem z dzieckiem, od tego przecież jesteś Ty ;) Stomatologa, który potraktuje dziecko jak równego sobie.No i takiego, który ma anielską cierpliwość. Praca z dzieckiem nie jest łatwa. I trzeba się trochę nagimnastykować. Nie każdy ma na to ochotę, siłę i po prostu umięjętności. Nasz pierwszy stomatolog wywołał szczękościsk i histerię u Leny. Jeśli wchodzisz do gabinetu stomatologa, a on chce się uwinąć w 3 sekundy, pośpiesza dziecko, pośpiesza Ciebie. I nawet samego siebie. Bo pacjenci. Bo kawa stygnie. To bierz nogi za pas. Swoje i dziecka. Nic dobrego z tego nie będzie. Szczególnie na początku tej drogi. 
My po akcji z histerią, mieliśmy jeszcze dwie Panie Dentystki. Pierwsza- doskonała w kontakcie z dziećmi, ale leczenie pięciu ząbków, które miałoby się odbyć pod narkozą, zostało nam wycenione na 5 tys.zł. No więc sami rozumiecie...Druga Pani Doktor- również świetna, to ona właśnie wyleczyła 3 ząbki na jednej wizycie. Ale niestety miała rzadkie godziny przyjęć, a jak już- to terminów brak. Ostatecznie trafiliśmy w kryzysowej sytuacji, (kiedy wykruszyła się plombka na dwójce) do cioci Oli i już tam zostaliśmy.  Uwielbiamy naszą ciocię z Odeondent. Stomatolog dziecięcy to trochę też lekarz dziecięcej duszy. Bo dziecko idzie w nieznane. Nie wie co je czeka. Boi się. Widzi dziwne przyrządy, które kojarzą się raczej z wydłubywaniem misiowi oczka, niż smyraniem ząbków. Ola wie, ale przede wszystkim CHCE tłumaczyć dziecku co teraz nastąpi. Zaskoczenie jest fajne, ale przy oświadczynach, a nie na fotelu stomatologa ;) Myślę, że znalezienie dobrego, oddanego stomatologa, któremu się chce to 90% sukcesu. 
Jeszcze jedno: w przypadku leczenia dziecięcych ząbków, zaufajcie młodym lekarzom. Ja na początku myślałam tylko o starszych, doświadczonych, którzy niestety jak się okazało nie mają tyle entuzjazmu, cierpliwości i pamięci do tego jak to było siedząc jako dziecko na takim fotelu. 
Coś Wam zdradzę- dr OLA! Nie czytaj! ;) 
Kiedy trafiliśmy do Oli, plombka na dwójce była wyłamana z częścią ząbka. Bałam się, czy młody stomatolog sobie z tym poradzi. Czy np nie nadwierci ząbka w taki sposób, że odpadnie cały. Trzęsłam się jak osika. I paradoksalnie, Ola podeszła do tego ząbka jak artystka, delikatnie i dokładnie odbudowując ukruszoną część. Później uświadomiłam sobie, że jak przy pierwszej wizycie, ten rzekomo doświadczony stomatolog, mógłby chcieć "odwalić robotę" i kto wie, czy dzisiaj Lena nie chodziłaby z dziurą zamiast zęba. "No przecież najwyżej za 3 lata wyrosną nowe". Nie bójcie się młodych stomatologów. Dzieci im ufają. Spróbujcie i Wy. 

2. ZAUFANIE DO DZIECKA.
 Nie mówcie, że jeszcze jest za małe. Albo, że się boi ( bo Ty się boisz). Dajcie mu szansę. A może Was zaskoczy. Jeśli nie- trudno. "Badajcie" swoje dziecko. Tylko silne przeżycia zapadną w taki bolesny sposób w pamięci dziecka. Staraj się więc do nich nie doprowadzić. Pamiętajcie! To, że dzisiaj dziecko mówi NIE, nie znaczy, że za miesiąc lub 3 też tak będzie. Liczy się Wasze podejście. Opowieści. I przede wszystkim Wasza znajomość dziecka. Tylko Wy wiecie, co na nie podziała. 
Lenka po lapisowaniu, przyszła z przedszkola i powiedziała, że "Tomek pytał, dlaczego ona ma takie czarne ząbki". Bardzo ją to...poruszyło (?) Kilka razy jeszcze to wspominała. Uświadomiłam sobie wtedy, że już u takiej małej istoty, mogą powstawać "kompleksy". Choć jeszcze nienazwane. Nie zdefiniowane. Ale być może jej poczucie wartości, już wtedy, ucierpiało. Zapytałam czy chciałaby mieć białe ząbki. Powiedziałam, że to możliwe, że Pani Doktor musiałaby takim malutkim przyrządem jak mama ma do usuwania skórek, usunąć ten czarny kolor :P  Zgodziła się. Zadała jeszcze tysiąc pytań. Czy będzie bolało. Odpowiadałam zgodnie z prawdą. Będzie wydawało dziwny dźwięk, będzie mały prysznic dla ząbków i Pani zdejmie ten brzydki czarny kolor, a następnie założy białe plombki. Powiedziałam też, że nie powinno boleć, ale jak będzie nieprzyjemnie, to podniesie rączkę i Pani zrobi przerwę. Kiedy zabolało, Pani stomatolog liczyła do 10. Nie wyobrażacie sobie, jak bardzo była świadoma tego co się wydarzyło. Wyszła tak bardzo szczęśliwa. Jak pijana trochę. Uśmiechała się cały dzień. Widać, że spadł z niej jakiś ogromny ciężar. Cieszę się, że nie lapisowałam dłużej ząbków Lenki, tylko spróbowaliśmy je wyleczyć. 

3. LAPISOWANIE- ZŁO KONIECZNE
Właściwie niewiele różni się od próchnicy. Przynajmniej wizualnie. Kiedyś w tramwaju, chłopiec zapytał Mamy:" dlaczego ta dziewczynka ma czarne zęby?". A mama odpowiedziała:" pewnie ma chore, to próchnica". No już miałam podejść i wyjaśnić. Niestety taka jest wiedza na temat leczenia i lapisu w naszym kraju. Wstydzimy się tego. Nie chcemy by szczególnie nasze śliczne córeczki, wyglądały jak wampirki. Ale uwierzcie mi! Jeśli pojawia się demineralizacja szkliwa lub próchnica u małych dzieci, rozwiązania są trzy: 
- masz super hiper dziecko, które siada na fotelu i daje wyborować próchnicę i założyć wypełnienie. Umówmy się: to rzadkość. 
- lapisujesz zęby, do czasu kiedy możliwe będzie wykonanie innej metody leczenia. 
- zostawiasz, "przecież odrosną"...yyyy...zapomniałam, to nie włosy.

Zęby naprawdę da się uratować. Ale nie zwlekaj. Jeśli nawet nie stać Cię na wizyty w prywatnym gabinecie, część ( o ile nie całość leczenia) pokrywa NFZ. Powinny zaniepokoić Cię wszelkie przebarwienia na ząbkach ( np białe plamki ), ale i nierówności, wtedy szansa na uratowanie ząbków jest większa. 
Pamiętajcie o jeszcze jednej sprawie. Opinie wprawdzie są podzielone, ale poza małymi kompleksami dziecka, wczesna utrata zębów, może powodować późniejsze wady zgryzu oraz wady wymowy. Lepiej więc zatrzymać zęby mleczne najdłużej jak się da. 


POWODZENIA!!!

Ps. Wpis niesponsorowany :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz